http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miłość w czasach internetu

Ludwika Włodek
2012-02-12, ostatnia aktualizacja 2012-02-10 15:56

Portale randkowe niszczą prastary w kulturze europejskiej ideał romantycznej miłości - uważa francuski filozof Alain Badiou.

ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Zakładanie kont na portalach randkowych to:

sposób na nieśmiałość
po prostu dobra zabawa
pójście po najmniejszej linii oporu
nieudacznictwo
nuda

W ubiegłym wieku 72 procent z nas poznawało swoich partnerów życiowych i seksualnych w szkole, na studiach, w pracy albo przez znajomych. Pozostałe relacje nawiązywano w rezultacie przypadkowych spotkań.

Internet zrewolucjonizował nasze życie intymne. Teraz, łatwiej niż kiedykolwiek przedtem, jest nawiązać kontakt z ludźmi, których nie znamy, z którymi nie mamy wspólnych znajomych ani nie mielibyśmy szans spotkać ich w drodze do pracy lub do sklepu, bo mieszkają o tysiące kilometrów od nas.

Według najnowszych badań psychologów z amerykańskiego uniwersytetu w Rochester portale randkowe to drugi najpopularniejszy sposób nawiązywania relacji.

Stuart Jeffries w fascynującym artykule opublikowanym w poniedziałkowym "Guardianie" zastanawia się jak ten prosty fakt wpływa na zmianę naszych zwyczajów seksualnych, nasz stosunek do miłości, bliskości i intymności.

Odpowiedzi na gnębiące go pytania szuka z pomocą wybitnych współczesnych naukowców.

Profesor Harry Reis tłumaczy Jeffriesowi, że ta metoda uważana jest po prostu za bardzo skuteczną. Łatwo jest znaleźć człowieka o podobnych upodobaniach i w tak zwanym "naszym typie". Autor tekstu wyjaśnia to na przykładzie portalu randkowego "Guradiana": Nawiązujesz kontakty z ludźmi czytającymi tę gazetę, a więc raczej wiadomo, że nie będą to fani English Defence League [skrajnie prawicowego, szowinistycznego i antymuzułmańskiego ruchu] i nie będziesz musiał na pierwszej randce tłumaczyć im, że Marcel Proust nie jest kierowcą formuły I.

Jednak ta zaleta randkowania online jest jednocześnie jego największą pułapką. Mówi o niej Dan Ariely, ekonomista badający zachowania konsumentów. Przeszukując oferty dostajemy bardzo skrupulatne informacje na temat ewentualnych partnerów. Poznajemy długość ich nóg, znak zodiaku, indeks BMI (stosunek wagi do wzrostu) i preferencje wyborcze. Ludzie myślą, że w ten sposób mogą sobie wynaleźć kochanka/kochankę idealną. Jednak, ostrzega Ariely, "Myślą, że jesteśmy jak aparaty cyfrowe, że wystarczy podać czyjeś parametry - wzrost, wagę i poglądy polityczne. Ale okazuje się, że ludzie bardziej przypominają wino. Gdy próbujesz wina, możesz opisać jego smak, ale ktoś, kto go nie próbował niewiele z tego zrozumie. Ty jednak wiesz czy to wino ci smakuje czy nie. Tak samo jest w kontaktach międzyludzkich. Na to, czy ktoś nam odpowiada czy nie, składa się tyle niuansów, że trudno je ująć w suchych statystykach".

Z kolei francuski filozof Alain Badiou twierdzi, że internetowo ustawiane randki wiążą się z odwrotnym problemem. Nie tyle ryzykujemy, że partner będzie nie odpowiedni, co dostajemy zbyt pewnych kandydatów. Randkowanie online eliminuje niepewność. Wiele z portali reklamuje się hasłami "Miłość bez ryzyka". To sugeruje, że można się zakochać i nie cierpieć. Badiou uważa, że to oksymoron. "Dla niego miłość polega na przygodzie i ryzyku. Tu nie chodzi o bezpieczeństwo i komfort" - pisze Jeffries. Eliminowanie ryzyka i cierpienia doprowadzi do zniszczenia miłości, lęka się filozof.

Socjolog z Sorbony, Jean-Claude Kaufmann, autor książki "Love Online", ostrzega, że randkowanie za pośrednictwem internetu podsyca w ludziach iluzję, że można mieć jednoczenie seks i miłość, podczas gdy są to często pojęcia jeśli nie przeciwstawne to w każdym razie bardzo od siebie odległe. "Ta gra przez krótką chwilę może być zabawna, ale wszechobecny cynizm i utylitaryzm zniechęcają każdego, kto ma choćby minimalne poczucie ludzkiej przyzwoitości" - twierdzi Kaufmann.

Jednocześnie socjolog uważa, że nie ma odwrotu od tej tendencji. Jedynym wyjściem z tego ślepego zaułka jest nauczyć się "kochać przez ściśle określony czas".

Brzmi sensownie, choć Kora tak pięknie kiedyś śpiewała: "Kto kocha naprawdę, będzie kochać zawsze..."

Źródło: Wysokie Obcasy
  • 1
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':