Podczas piątkowej rozprawy Michał Rusinek, literat, wykładowca UJ i sekretarz noblistki Wisławy Szymborskiej, podtrzymał to, co przed dwoma laty opowiedział "Gazecie".
- Lipcowym popołudniem 2009 roku spacerowałem Doliną Chochołowską, gdy zauważyłem kolejkę turystyczną. Zdziwił mnie ubiór mężczyzny, który ją obsługiwał, paradującego w koszulce ze znakiem przekreślonej gwiazdy Dawida. Wydało mi się niestosowne, że tego typu emblemat propaguje osoba zatrudniona przy obsłudze ruchu turystycznego w Tatrzańskim Parku Narodowym - zeznał Rusinek.
Na podstawie tej wypowiedzi sprawą zainteresowała się
policja, a prokuratura oskarżyła Tomasza P., szefa podhalańskiej brygady Obozu Narodowo-Radykalnego, który kieruje kolejką w Dolinie Chochołowskiej, o szerzenie nienawiści na tle narodowościowym. To jego Michał Rusinek rozpoznał w 2009 r. na zdjęciu. Na wczorajszej rozprawie dodał, że po dwóch latach trudno jest mu stwierdzić, czy jest nim oskarżony znajdujący się na sali.
Dwa lata temu inny działacz ONR-u z Podhala został skazany za przeprowadzenie kampanii antysemickiej: malował gwiazdy Dawida i słowo "Żyd" na plakatach wyborczych burmistrza Zakopanego. Sam Tomasz P., który też był oskarżony w tamtym procesie, uniknął kary, bo sąd nie znalazł żelaznych dowodów na jego winę. Tomasz P. tłumaczył się, że tylko szedł z kolegą ulicami Zakopanego, ale niczego nie malował.
Podhalański oddział Obozu Narodowo-Radykalnego bez przeszkód organizuje zjazdy ultranacjonalistów w Dolinie Chochołowskiej. Strona internetowa ONR-u pełna jest relacji z takich spotkań. ONR-owcy przechwalają się, że czują się tam gospodarzami i mogą na teren doliny nawet wjeżdżać
samochodami i quadami. Dyrekcja TPN-u twierdzi, że nie ma żadnego wpływu na dobór osób pracujących w Dolinie Chochołowskiej, bo choć podlega ona ochronie przyrodniczej w ramach parku, to jest prywatną własnością Wspólnoty Witowskiej.
Opinię w sprawie symbolu przekreślonej gwiazdy Dawida przygotowała dr Edyta Gawron, kierownik Ośrodka Studiów nad Historią i Kulturą Żydów Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- W tym kontekście opisany znak przekreślonej gwiazdy Dawida można utożsamić z propagowaniem ideologii faszystowskiej, dyskryminującej naród żydowski - zeznała dr Gawron.
Obrońca Tomasza P. chciał zdyskredytować biegłą, twierdząc, że z racji swojej funkcji czerpie korzyści finansowe z Izraela. - Ubiegam się o fundusze na projekty badawcze od Unii Europejskiej, w Stanach Zjednoczonych, także w Izraelu. Ale nie rozumiem, co to ma do tej sprawy - odparła dr Edyta Gawron.
Tomasz P. nie przyznał się wczoraj do winy. Jego adwokat oświadczył, że nie można dzisiaj stwierdzić, kto wtedy w takiej koszuli pojawił się w Tatrach. Sugerował, że mógł to być na przykład Palestyńczyk negujący istnienie Państwa Izraela. Powołał też dwóch świadków pracujących w Dolinie Chochołowskiej, którzy zeznali, że nigdy nie widzieli oskarżonego w takim stroju.
Podczas mowy końcowej prokurator, dla którego wina i intencje Tomasza P. nie pozostawiają wątpliwości, zażądał sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Obrona wniosła o uniewinnienie. Wyrok ma zapaść 3 lutego.