Rozstałaś się z ojcem swojego syna, weszłaś w nowy związek, nie wiem, czy mieszkasz ze swoim synem...

No pewnie, że mieszkam! Pół Warszawy mówi, że nie mieszkam, to jest genialne! Nie umiałabym żyć bez mojego syna.

Dużo cię to kosztowało?

Nie. To nie jest kwestia żadnej decyzji. Trzeba iść za swoimi uczuciami. Nie można się zastanawiać, co jest lepsze dla dziecka, co ludzie pomyślą.

Można się pomylić. Ty zawsze wiesz, co czujesz?

Pewnie, że wiem.

A jeśli się okaże, że to był błąd, że to tylko na chwilę?

To trudno. To będzie na chwilę. Całe życie szłam za swoim głosem wewnętrznym i on mnie jak do tej pory nigdy nie zawiódł.

Kobiety zwykle mają trudność w podejmowaniu takich niepopularnych decyzji, zwłaszcza jeśli są matkami.

Ja mam w ogóle trudne relacje z kobietami. Mam mało koleżanek. Jak słyszę hasło "babski wieczorek", to mi się nóż w kieszeni otwiera. To znaczy mogłabym odegrać rolę pt. "Szumowska na babskim wieczorku", ale nie ogarniam tego.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej