http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pająki pomogły uratować polichromie w bożnicy

Iwona Sobczyk
2012-01-02, ostatnia aktualizacja 2012-01-02 16:21

Synagoga Mizrachi w Będzinie to jeden z najbardziej niezwykłych zabytków żydowskich w Polsce. Jeszcze niedawno wydawało się, że jest skazana na zniszczenie. Teraz pokrywające jej ściany polichromie znów można podziwiać. Ekipa konserwatorska właśnie zakończyła przy nich prace

Odnowione polichromie w synagodze Mizrachi w Będzinie
Fot. Iwona Sobczyk / Agencja Gazeta
Odnowione polichromie w synagodze Mizrachi w Będzinie
Będziński dom modlitwy Mizrachi powstał pod koniec XIX wieku na najniższej kondygnacji kamienicy przy ul. Potockiego. W latach 30. XX wieku ściany pokryto malowidłami przedstawiającymi pejzaże Jerozolimy, symbole dwunastu plemion Izraela i znaki zodiaku. Bożnica przetrwała wojnę nietknięta, za to po jej zakończeniu przerobiono ją na składzik na węgiel, a malowidła zniknęły pod warstwą czarnego pyłu.

Siedem lat temu zapomnianą Mizrachi odkryli miłośnicy żydowskich zabytków. Węgiel wyniesiono, prezydent miasta wystąpił o wpisanie synagogi do rejestru zabytków, a ambasador Izraela uroczyście otworzył ją dla zwiedzających. Wkrótce potem uszkodzone polichromie zaczęły odpadać całymi płatami. Zabytek ponownie zamknięto, ale o pracach konserwatorskich mowy nie było. Władze miasta zostały zmuszone do ich przeprowadzenia dopiero przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. Rozpoczęły się w lipcu zeszłego roku i dobiegły końca. Kosztowały 212 tys. zł, z czego 30 tys. zł wyłożyło biuro konserwatora.

- To było ogromne wyzwanie. Niektórzy twierdzili, że tych polichromii nie da się już uratować, że trzeba je zerwać i namalować od nowa. A jednak się udało i bardzo się z tego cieszymy. Polichromie Mizrachi to nie tylko cenna pamiątka historii miasta, ale i dzieła o dużej wartości artystycznej - mówią Katarzyna Dzienniak i Krystyna Białkiewicz z Pracowni Konserwacji Dzieł Sztuki w Sosnowcu, które zajmowały się renowacją malowideł.

Dzisiaj wnętrze bożnicy pachnie świeżą farbą, ale jeszcze niedawno cuchnęło tu jak w pieczarkarni. Przez panującą tu wilgoć rozpleniły się grzyby. To dlatego farba odpadała płatami. To, co spadło na ziemię, było stracone. Zniszczenia byłyby jeszcze większe, gdyby nie nieoceniona pomoc pająków. - Część łusek farby trzymała się już tylko na pajęczynach. Można je było złapać i podkleić - mówi Białkiewicz.

Dzięki benedyktyńskiej pracy konserwatorek większa część polichromii, które można dziś oglądać w Mizrachi, jest oryginalna. Zrekonstruowany został m.in. ornament na belce stropowej. - Był kompletnie zniszczony. Na szczęście, zanim to się stało, utrwaliła go w swoim reportażu ekipa TVP. To był dla nas niezwykle cenny dokument - mówi Dzienniak. Miejsca, gdzie polichromia uległa zniszczeniu, pozostały niezamalowane. - Trzeba by zmyślać, a to byłoby fałszowanie historii - mówi Białkiewicz.

Wnętrze zostało zdezynfekowane, osuszone i porządnie zaizolowane. Ma nowe drzwi i okna, wykonane dokładnie na wzór oryginalnych. Co dalej z synagogą? - Nie po to ją remontowaliśmy, żeby ją teraz zamknąć na głucho - mówi Rafał Adamczyk, naczelnik wydziału strategii i rozwoju miasta. Synagoga zostanie udostępniona zwiedzającym wiosną tego roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce