Biuro profesora Ha-Joon Changa to ciasna klitka. Jest tak mało miejsca, że iPoda, na którym nagrywałem tę rozmowę, musiałem położyć na stosie książek - była to akurat paczka ze świeżym tureckim przekładem bestsellera Ha-Joon Changa "23 rzeczy, których wam nie mówią o kapitalizmie". Poza tym pokój zapełniają inne książki Changa - przede wszystkim pozostałe dwadzieścia przekładów "23 rzeczy...", ale także dziesięć przekładów jego pierwszego bestsellera, "Źli Samarytanie", w którym Chang wyjaśnia, dlaczego międzynarodowa pomoc gospodarcza dla krajów rozwijających się często przynosi więcej szkody niż pożytku.

Wojciech Orliński: Zaszokowała mnie pierwsza teza pańskiej książki - że wolny rynek nie istnieje, bo to kwestia subiektywnego dostrzegania tylko niektórych ograniczeń rynku.

Prof. Ha-Joon Chang: - Kiedy w 1819 roku w Wielkiej Brytanii przyjęto pierwszą ustawę regulującą pracę dzieci w fabrykach, która zakazywała zatrudniania dzieci młodszych niż dziewięć lat, a pracę starszych ograniczała zaledwie do 12 godzin dziennie, ustawa spotkała się z krytyką, że to niedopuszczalna ingerencja państwa w wolny rynek.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej