Majcherek: Zbudować szybką kolej, zamiast topić miliardyZakopianka to popularna nazwa jednej z najważniejszych dróg w Polsce, łączącej
Kraków z Zakopanem, a w praktyce cały kraj z Podhalem, z odgałęzieniami w Beskidy i na Słowację. Od kilkunastu lat niemal nigdy nie była i nie jest przejezdna na całej długości, gdyż ciągle trwają na niej jakieś rozbudowy, przebudowy i remonty. Od kilkunastu lat jadąc tą trasą, gdzieś się zatem grzęźnie w takim zatorze.
Po tym wieloletnim permanentnym rozgrzebaniu i wynikających stąd zakłóceniach ruchu nadal znaczna część tej 100-kilometrowej trasy to jednopasmowa nitka nieróżniąca się od podrzędnych dróg powiatowych. Reszta to dwupasmowa szosa, miejscami o statusie drogi ekspresowej. Jednak na przeważającej jej długości obowiązuje - przypominane gęsto ustawionymi znakami - ograniczenie prędkości do 70 km/godz., a na licznych odcinkach nawet do 50 km/godz. Uzasadnieniem jest przebieg pośród gęstej zabudowy, w tym na przecięciu ścieżek dojścia
dzieci do szkół.
Jaki więc jest sens wydawania miliardów złotych na przebudowę trasy wiodącej przez środek osiedli ludzkich, która w praktyce nigdy nie będzie drogą ekspresową mimo takiego formalnego statusu? Nie tylko nie widać zatem końca udręki kierowców i pasażerów zmuszonych od kilkunastu lat znosić uciążliwości powodowane ciągłym gmeraniem ekip budowlanych na kolejnych odcinkach tej trasy, ale nie ma też perspektyw, by kiedykolwiek przyniosły one efekt w postaci łatwego i szybkiego przejazdu.
Trasę Kraków - Zakopane można by też pokonać pociągiem. Pociąg bezkolizyjnie i bez zanieczyszczania środowiska przywożący turystów do centrum Zakopanego kosztowałby sporo. Ale być może niewiele więcej niż miliardy, które już utopiono i będzie się topić w nieustanne przebudowywanie zakopianki, która i tak nigdy nie będzie rzeczywistą drogą ekspresową, o autostradzie nie marząc - napisał w swoim artykule Majcherek
(tu przeczytaj cały).Orliński: Topić miliardy? W remont S7, która łączy Budapeszt z Gdańskiem?Bezlitośnie zaczął Orliński: Tekst Majcherka to smutny przykład publicystyki dotyczącej infrastruktury drogowej. Publicyści często nie znają podstawowych faktów - nawet numerów dróg, po których się poruszają, ani stanu budowy autostrad i dróg ekspresowych w najbliższej okolicy i docelowych planów.
Nie przeszkadza im to jednak w formułowaniu z dezynwolturą tez typu "zakopianka nigdy nie będzie rzeczywistą drogą ekspresową, i tak nigdy nie będzie nią można jechać szybciej niż 70 km/godz.".
Interesuję się infrastrukturą drogową na tyle, żeby wiedzieć, co gdzie się buduje (a więc: jakich dróg należy chwilowo unikać). Po tekście Majcherka widać, że on nawet nie do końca się orientuje, o jakiej drodze pisze.
To, co zwyczajowo nazywamy zakopianką, jest tak naprawdę dwiema różnymi drogami. Jedna z nich to droga krajowa numer 7 będąca elementem międzynarodowej drogi E77 łączącej Psków, Rygę, Gdańsk, Warszawę, Kraków, Bańską Bystrzycę i Budapeszt. Druga to droga krajowa numer 47 łącząca Rabkę i Zakopane. Jej dwucyfrowe oznaczenie pokazuje niższy status i znaczenie bardziej lokalne.
Droga krajowa numer 47 nie będzie przebudowana do statusu drogi ekspresowej, bo nie ma takiej potrzeby. Wystarczy jej standard tzw. drogi głównej, który w zasadzie ma już dzisiaj. To w tym standardzie zjawiskiem normalnym - a tak irytującym Majcherka - są ograniczenia prędkości związane z przebiegiem przez obszar zabudowany.
Mam nadzieję, że jeśli przeformułujemy pytanie z "jak usprawniać transport z Krakowa do Zakopanego" na "czy poprawiać drogowe połączenie Budapesztu z Gdańskiem", nawet krakowscy publicyści przyznają, że budowa drogi ekspresowej S7 jest potrzebna, nawet na tym 60-kilometrowym odcinku wspólnym z zakopianką.
Apeluję do Majcherka i innych publicystów, którzy o drogach wiedzą tylko tyle, ile zobaczą, jadąc na swoją daczę: spójrzcie na to czasem z szerszej perspektywy. Zobaczcie europejskie strumienie ruchu, zobaczcie naturalne czynniki kształtujące infrastrukturę, takie jak Brama Morawska czy pradoliny rzek i zrozumcie, że one nadają pewną logikę temu, gdzie opłaca się budować jakie połączenia.
Kiedyś nasze dzieci czy wnuki, które będą śmigać po tych autostradach swoimi hybrydówkami na wodorowe ogniwa paliwowe, będą nas pytać: dziadku, kiedy to właściwie wszystko zbudowano? Co im odpowie Majcherek - "nie pamiętam, nie zauważyłem, siedziałem wściekły w korku na zakopiance?"
Polemikę Wojciecha Orlińskiego, w której wyjaśnia, kiedy S7 (i inne drogi północ-południe) będą gotowe,
tu przeczytasz w całości.Majcherek: nie obiecuję, że będę respektował tę oryginalną wykładnię- Tak, przyznaję: przewróciło mi się w głowie. Chciałem móc wreszcie, po kilkunastu latach nieustających remontów, przejechać zakopianką bez wystawania w korkach -
Majcherek odpowiada Orlińskiemu Jak sądzisz, czy warto inwestować w szybką kolej do Zakopanego? Może to będzie ostatni gwóźdź do trumny dla naszych pięknych Tatr? Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>