Norka amerykańska to drapieżnik zagrażający rodzimym, polskim gatunkom. Dlatego resort środowiska umieścił ją na czarnej liście zwierząt, które muszą być poddane rygorystycznej kontroli. Hodowcom za dopuszczenie do ucieczki zwierząt z fermy groziłoby nawet grzywna i więzienie.
W Polsce, na kilkuset fermach, hoduje się ponad 4 mln sztuk norek. Co lokuje nasz kraj w światowej czołówce. Zwierzęta uśmierca się gazem, a ich skóry sprzedaje w Kanadzie i Finlandii. Polscy hodowcy mają, z tego tytułu, miliard złotych obrotu rocznie.
Nic dziwnego, że uruchomili lobbing. Przekonali resort, że norki nie uciekają, fermy są ekologiczne, dokładnie kontrolowane przez weterynarzy. I norka z czarnej listy zniknęła.
Kto lobbował? Głos zabiera Piotr Gruszczyński, senator Platformy Obywatelskiej z Gniezna. Przekonuje, że norki są popularne w hodowli, niczym świnie i krowy, a kontrola nad fermami rygorystyczna.
Senator to znajomy Rajmunda Gąsiorka, potentata hodowli norek w Gnieźnie. Na swojej stronie internetowej senator dużo miejsca poświęca biznesmenowi: zachwala, że hodowca dostał nagrodę, że wsparł powodzian. Senator wręczył mu nawet własną nagrodę za hodowlane zasługi.
Gruszczyński nie informuje tylko, że biznesmen dał mu 10 tys. złotych na tegoroczną kampanię wyborczą.
- Widzi pan konflikt interesów? - pytamy.
Gruszczyński: - Nie widzę.
Widzi Waldy Dzikowski, wiceszef wielkopolskiej PO. Mówi nam: - Nie powinien był wziąć tych pieniędzy.
Gruszczyński dzwoni do nas: - Oddam pieniądze.
Gdy związek hodowców zapewnia nas, że fermy są proekologiczne i rygorystycznie nadzorowane przez weterynarzy, sięgamy do ciepłego jeszcze raportu NIK. Izba zbadała fermy w Wielkopolsce i je zmiażdżyła!
* prawie 90 procent hodowli nie przestrzega wymagań ochrony środowiska, m.in. szkodliwe odpady płyną ze ściekami;
* połowa hodowli stoi w nielegalnie postawionych lub użytkowanych budynkach;
* co trzecia hodowla prowadzona jest niezgodnie z przepisami weterynaryjnymi.
Izba trafia też na kontrole widma robione przez inspektorów weterynarii! I odkrywa kurioza. Z raportu NIK: inspektor weterynaryjny z Ostrowa Wlkp. pojechał na kontrolę jednej z ferm, bo okoliczni mieszkańcy skarżyli się, że zwierząt jest więcej, niż deklaruje hodowca. Weterynarz nie policzył jednak zwierząt, jak ujawnia Izba, tłumacząc, że... obszar fermy był za duży. Nie chciał też zwierząt... stresować.
Hodowcy przekonali też resort środowiska, że norki nie uciekają z ferm, więc przyroda nie ucierpi. Pojechaliśmy do Czerniejewa, miasteczka otoczonego hodowlami. Wojciech Nowicki, rybak, rozkłada ręce: - Syn zastrzelił w jednym tygodniu osiem sztuk. Bo ryby mi wyjadają! Strzelamy do nich, ale przychodzą następne.
- Kiedy pojawił się norki? - pytamy.
Nowicki: - Gdy powstały fermy, wcześniej nie było.
Który polityk lobował jeszcze w interesie hodowców? Czy naukowcy wspierający lobbing się mylą? Czy norka już zaburza równowagę przyrody w Polsce? Czytaj w sobotę w "Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej". W ''Magazynie Świątecznym'' Gazety Wyborczej w sobotę, przeczytasz m. in.:
VARGAS LLOSA: Naucz dzieci, żeby robiły w życiu tylko to, co lubią
LOBBYŚCI SIEDZĄ W NORKACH. Jak hodowcy zwierząt futerkowych rozmnażają pieniądze dzięki znajomym politykom PO - KĄCKI i WAJRAK na tropie
PO CO RELIGIA. Żeby świat wziął cię między cycki i powiedział: Jest OK - mówi BARTŁOMIEJ DOBROCZYŃSKI
PRAWO JANUKOWYCZA. Albo ty załatwisz, albo ciebie załatwią - ULRICH BECK o świecie, w którym umierają narody;
a także: LUBOWSKI, RUDNICKI i inni