http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Idziemy tyłem do tego systemu" - oburzeni w Warszawie i na świecie

PAP, IAR, krzem
2011-10-16, ostatnia aktualizacja 2011-10-16 08:27

Marsz
Marsz "Oburzonych" na Trakcie Królewskim, Warszawa
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Według służb porządkowych, w sobotnim warszawskim marszu wzięło udział ponad 150 osób; według organizatorów - 800. Młodzi ludzie domagali się m.in. "ulepszenia demokracji". Znacznie bardziej burzliwe i masowe marsze na całym świecie.


Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
"Kapitalizm nie działa" - "Oburzeni" na Trakcie Królewskim, Warszawa

Fot. MAX ROSSI REUTERS
"Marsz oburzonych" w Rzymie rozpoczął się pokojowo: tu manifestanci trzymają...
Wandale niszczą witrynę banku w centrum Rzymu
Fot. STEFANO RELLANDINI REUTERS
Wandale niszczą witrynę banku w centrum Rzymu
W Rzymie doszło do gwałtownych starć radykalnych uczestników manifestacji
Fot. Gregorio Borgia AP
W Rzymie doszło do gwałtownych starć radykalnych uczestników manifestacji...
Radykalni demonstranci obrzucili policję kamieniami i butelkami
Fot. Gregorio Borgia AP
Radykalni demonstranci obrzucili policję kamieniami i butelkami
Policja odpala gaz łzawiący podczas manifestacji w Rzymie
Fot. Gregorio Borgia AP
Policja odpala gaz łzawiący podczas manifestacji w Rzymie
Anarchiści atakują rzymską policję
Fot. Gregorio Borgia AP
Anarchiści atakują rzymską policję
Ranny w twarz włoski policjant
Fot. Angelo Carconi AP
Ranny w twarz włoski policjant
W Rzymie doszło do gwałtownych starć radykalnych uczestników manifestacji
Fot. Gregorio Borgia AP
W Rzymie doszło do gwałtownych starć radykalnych uczestników manifestacji...
Leżący na ziemi policjant atakowany przez anarchistów
Fot. ALESSANDRO BIANCHI REUTERS
Leżący na ziemi policjant atakowany przez anarchistów
Płonący wan włoskiej policji
Fot. Gregorio Borgia AP
Płonący wan włoskiej policji
Jeden z anarchistów uderza fotoreportera podczas
Fot. ALESSANDRO BIANCHI REUTERS
Jeden z anarchistów uderza fotoreportera podczas "marszu oburzonych" w Rzymie
Włoski anarchista na tle płonącego auta
Fot. ALESSANDRO BIANCHI Reuters
Włoski anarchista na tle płonącego auta
Manifestacje obywateli - oburzonych z powodu sytuacji w ich krajach - odbywały się tego dnia w kilkuset miastach na świecie. Na ulice wyszły setki tysiące ludzi. W Warszawie marsz wyruszył sprzed bramy Uniwersytetu Warszawskiego ok. godz. 12,45. Manifestacja przeszła obok Ministerstwa Finansów, Narodowego Banku Polskiego, biura Komisji Europejskiej, kilkakrotnie okrążyła rondo de Gaulle'a. Jej uczestnicy mieli iść następnie m.in. pod kancelarię premiera. Ostatecznie jednak okrążyli Pl. Trzech Krzyży i zorganizowali piknik przed gmachem Giełdy Papierów Wartościowych. Przy muzyce, jedząc kanapki dyskutowali o sposobach na poprawę sytuacji w Polsce i na świecie oraz m.in. o postulatach protestujących na Wall Street dotyczących opodatkowania najbogatszych. Organizatorzy zarejestrowali zgromadzenie przed Giełdą na pięć dni, w rozmowie z PAP zapowiadali jednak, że prawdopodobnie zakończą je w sobotę.

Fragment trasy uczestnicy marszu szli tyłem, skandując hasło "Idziemy tyłem do tego systemu nieśli też inne hasła: "Kapitał ludzki mówi dość", "Ignoruj media, dowiaduj się sam", "Chcemy mieszkań, nie kredytów", "Nie tańcz, jak ci zagrają", "Hiszpanio jesteśmy z wami", "Stop tyranii rynku", "Nikt się nie spodziewał polskiej rewolucji" oraz "Stop eksperymentom na społeczeństwie. Szczepienia - ukryte fakty". W czasie manifestacji skandowali: "My płacimy za wasz kryzys", "Wasze błędy nasza kasa", "Demokracja teraz dla nas", "Nasza władza wciąż nas zdradza", "Precz z bankami ludojadami", "Nasze życie jest wartością" oraz "Kapitalizm - to się leczy", "Władza w ręce ludu" i "Lud zjednoczony nie będzie zwyciężony". "Jestem tutaj, bo boję się o swoją przyszłość. Wiem, że bardzo trudno jest dostać się na studia, na które chciałbym pójść. Bardzo trudno - nawet jeśli skończę dobrą uczelnię - będzie mi też zdobyć pracę" - mówił dziennikarzom jeden z uczestników Maciej Tyburski.

Z kolei Katarzyna Jagiełło z inicjatywa obywatelskiej "GMO to nie to" podkreślała, że marsz ma na celu "zwrócenie uwagi na człowieka i fakt, że jakość naszego życia się pogarsza". "Domagamy się, by rządzący Polską, którzy wywodzą się z Solidarności, z ruchów oddolnych, obywatelskich, przypomnieli sobie jak to było. Wiem, że niektórzy z nich robią zakupy w świetle kamer, ale może tak faktycznie spróbują, jak to jest żyć naszym życiem" - zaznaczyła. Także inni uczestnicy podkreślali, że chcą zachęcić społeczeństwo do większej aktywności, świadomości swoich praw i sprzeciwiania się temu, z czym się nie zgadzają. "Myślę, że to, co dzisiaj się zaczęło, będzie kontynuowane w tym samym lub większym gronie. Bardzo się cieszę, że ludzie przyszli, że poznaliśmy innych. Że są ludzie którzy chcą dyskutować o tym, jak zmieniać świat i Polskę" - mówił PAP jeden z organizatorów Sebastian Matuszewski.

W marszu uczestniczyło także troje Hiszpanów, którzy - jak mówili organizatorzy - okupowali plac Puerto del Sol w Madrycie. Cudzoziemcy tuż przed rozpoczęciem manifestacji odczytali specjalny list i podkreślili, że najważniejsze "jest rozbudzenie społecznej świadomości, wyzwolenie się ze strachu przed tym, co jest, oraz pozyskanie siły, by walczyć z niesprawiedliwością i nadużyciami". "Porozumienie 15 października" powstało z inicjatywy uczniów Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia w Warszawie jako znak solidarności z ruchem "oburzonych" w Hiszpanii, a także by przedstawić własne postulaty polskim władzom. Do udziału w marszu zachęcało m.in. środowisko "Krytyki politycznej". "Zbyt długo im wierzyliśmy, że chcą zmieniać rzeczywistość. Teraz jesteśmy oburzeni. Bo wiemy, że rządy nie słuchają głosu społeczeństwa, że działają na naszą niekorzyść. Jesteśmy oburzeni kłamstwami i ignorancją płynącą z parlamentu. Jesteśmy oburzeni obecną sytuacją w Polsce" - napisano na stronie "Porozumienia 15 października".

Hiszpania - 60 miast. Niemy krzyk w Madrycie

Setki tysięcy osób protestowały w sobotę w ponad 60 miastach całej Hiszpanii w ramach światowych manifestacji pod hasłem "Zjednoczeni dla Globalnej Zmiany". Największe manifestacje miały miejsce w Madrycie i w Barcelonie. Nie odnotowano większych incydentów. Protesty przebiegły spokojnie, w rodzinnej atmosferze. W ciepłą, słoneczną sobotę na place miast przybyli manifestujący w różnym wieku - w tym rodziny z dziećmi w wózkach, młodzież szkolna i nauczyciele - którzy protestowali przeciwko cięciom budżetowym na edukację publiczną. Wypuszczono w powietrze kolorowe balony. Lokalne władze Madrytu nie podały oficjalnej liczby manifestantów w stolicy, ale organizatorzy ogłosili, że w protestach uczestniczyło około pół miliona osób. Kolumny protestujących, którzy w południe wyszli z różnych miejscowości wokół stolicy, spotkały się wieczorem na centralnym Placu Cibeles, a stamtąd przemaszerowały do placu Puerta del Sol. Po drodze tłum gwizdał przed siedzibą Banku Hiszpanii. Na Puerta del Sol zwołano drogą internetową flash mob - była nim akcja o nazwie "Niemy krzyk", podczas której uczestnicy protestów zakleili sobie usta nalepkami z wizerunkiem euro.

Puerta del Sol był zajęty w maju i czerwcu przez miasteczko namiotowe, które stało się centrum "ruchu oburzonych" lub "Ruchu 15 Maja", od daty jego rozpoczęcia w Madrycie. Manifestujący nieśli transparenty z napisami o różnej treści, najczęściej skierowanych przeciwko bankom, politykom i rynkom finansowym, bezrobociu oraz rządowym cięciom budżetowym na opiekę zdrowotną i edukację publiczną, a także w obronie praw socjalnych. "Goldman sucks" (zamiast Sachs; gra słów: ang. sucks - do kitu), "Ratuj, Batmanie", "Eutanazja dla banków", "Twój łup, mój kryzys", "Europa ludzi, a nie kupców", "Bez przyszłości, bez strachu" - głosiły napisy. Obecność policji na placu była dyskretna, ale okolice patrolował z powietrza policyjny śmigłowiec. "Zgromadzenie ogólne", które zaplanowano na Puerta del Sol w celu przeanalizowania przyszłości "Ruchu 15 Maja", ma potrwać całą noc, do niedzieli.

W Barcelonie w atmosferze festynu, wśród muzyki i śpiewów, protestowało według policji 60 tysięcy osób, zaś według organizatorów - 250 tysięcy. Doszło jedynie do niewielkich incydentów, takich jak wyrzucenie śmieci przed siedzibą giełdy. Protestujący podzielili się na trzy grupy, z których jedna domagała się prawa do dachu nad głową, druga prawa do opieki zdrowotnej, a trzecia - do edukacji.
Ponad 90 tysięcy osób protestowało w Sewilli, Maladze i Kordobie. Manifestacje odbyły się także w Vigo (Galicja), Walencji, na Balearach, w Kastylii i Leon oraz w Aragonii.
Ruch oburzonych narodził się pięć miesięcy temu w Hiszpanii i nabrał globalnych rozmiarów. "Jesteśmy w kontakcie dzięki sieciom społecznościowym" - powiedziała jedna z rzeczniczek należącej do ruchu platformy Democracia Real Ya (O Prawdziwą Demokrację). "Jesteśmy jak rzeka. Nie chcemy przewodzić, ale powiększać się. Wszyscy mamy powody, aby wyjść na ulice" - dodała. W Hiszpanii niezadowolenie społeczne związane jest m.in. z ogromnym bezrobociem które osiągnęło najwyższy wskaźnik w całej strefie euro - ponad 21 proc. Wśród młodych Hiszpanów do 24 lat wskaźnik ten jest jeszcze wyższy i wynosi 45 proc.

Portugalia - pomniki na czerwono

Do drobnych incydentów doszło w stolicy Portugalii, Lizbonie. W sobotę nad ranem nieznani sprawcy oblali czerwoną farbą pomniki usytuowane przed wejściem do parlamentu. Ogółem w demonstracjach zorganizowanych w dziewięciu miastach kraju udział wzięło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Opowiadali się za wstrzymaniem programu oszczędnościowego rządu i ukaraniem osób, które "doprowadziły państwo na skraj bankructwa".

Gwałtowne zamieszki w Rzymie

Sobotni marsz oburzonych został zakłócony przez chuliganów i anarchistów. W ulicznych zamieszkach rannych zostało 70 osób, w tym trzy ciężko - podały włoskie media. Obrażenia odnieśli zarówno policjanci i karabinierzy, jak i demonstranci oraz chuligani. Uliczna bitwa trwała w Wiecznym Mieście przez pięć godzin. Do najpoważniejszych starć doszło po południu na placu przed bazyliką św. Jana na Lateranie, gdzie miał odbyć się pokojowy wiec na zakończenie demonstracji. To właśnie tam chuligani zaatakowali policję i jej pojazdy. Podpalone zostały samochody policji i karabinierów; pałkami i kamieniami zniszczono kilka innych wozów. Funkcjonariusze uciekali z płonących pojazdów. Ranny został fotoreporter zaatakowano ekipę włoskiej telewizji. Nad miastem unosiła się chmura dymu. Gwałtowność ataku agresywnych uczestników zajść wręcz uniemożliwiła policji interwencję w kilku punktach Rzymu.

Wcześniej, na początku przejścia pochodu między Piazza della Repubblica a Lateranem do szeregów pokojowo nastawionych demonstrantów przeniknęli chuligani i anarchiści, którzy na via Cavour oraz innych ulicach w centrum Wiecznego Miasta siali zniszczenie. Podpalali samochody, atakowali kijami i prętami witryny banków oraz sklepów. Rzucali butelkami i ładunkami wybuchowymi domowej roboty w kierunku policji. Podpalili biura ministerstwa obrony, gdzie na dwóch piętrach wybuchł pożar. Wtedy do akcji przystąpiły oddziały policyjne, by powstrzymać starcia, które według telewizji RAI przypominały niedawne gwałtowne wydarzenia w Grecji. Sami manifestanci próbowali również powstrzymać chuliganów i wandali. Doszło między nimi do bójek; jeden z demonstrantów został ranny w twarz, inny stracił dwa palce w wybuchu petardy rzuconej przez chuliganów. Panika wybuchła wśród manifestantów, którzy zamierzali w spokojny sposób wyrazić swe niezadowolenie między innymi z polityki rządu w obliczu kryzysu. Niektórzy uczestnicy protestu demonstrowali razem z dziećmi. Gdy do ataku przystąpili wichrzyciele, manifestanci rozbiegli się szukając schronienia. Niespotykane pod względem liczebności siły policji i karabinierów, sprowadzone do centrum miasta dopiero po zmierzchu, zdołały opanować sytuację.

Zurych: Occupy Paradeplatz

Prawie tysiąc osób blokuje od rana najsłynniejszy plac w Zurychu, czyli Paradeplatz. Chcą pozostać tam do poniedziałku. Mieszczą się tu wszystkie szwajcarskie banki. demonstracja trwa już kilkanaście godzin. Zebrani nazwali się "Occupy Paradeplatz". Sprzeciwiają się ogromnemu wpływowi banków światowych na życie "normalnych" ludzi i protestują przeciwko złej - ich zdaniem- polityce finansowej na świecie. Wiele osób przybyło już rano ze śpiworami, poduszkami i kocami, są więc przygotowani do spędzenia nocy na placu. Jeśli jednak policja rozpocznie ewakuację demonstrujących, to - według zapowiedzi organizatorów - nie będą stawiać oporu i opuszczą plac, ponieważ protest ma być pokojowy. Rzecznik zuryskiej policji Michael Wirz poinformował, że policjanci na razie ograniczają się do obserwacji nielegalnej demonstracji. Podobne demonstracje odbyły się także w Bazylei i Genewie. Uczestniczyło w nich kilkaset osób.

Niemcy - kapitalizm to bomba z opóźnionym zapłonem

W Niemczech wielotysięczne protesty odbyły się m.in. we Frankfurcie nad Menem, Berlinie, Hamburgu czy Lipsku. Co najmniej 5 tys. "oburzonych" zgromadziło się przed siedzibą Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem. "Spekulujecie naszym życiem" i "Sprzeniewierzacie naszą przyszłość" - głosiły transparenty. "Moim zdaniem kapitalizm to bomba z opóźnionym zapłonem, nie tylko dla ludzi, ale też dla naszej planety. Nasz dobrobyt jest finansowany ze szkodą dla innych państw, a EBC reprezentuje ten niesprawiedliwy i zabójczy system" - powiedział jeden z protestujących, 27-letni Tobias.

W Brukseli ponad 6 tysięcy "oburzonych"

Część demonstrujących przyjechała, bądź przymaszerowała z Hiszpanii, gdzie powstał ruch "oburzonych", który później rozprzestrzenił się także na inne kraje. W demonstracji wzięli udział głównie ludzie młodzi. Trasa, którą wybrali wiedzie przez instytucje finansowe - brukselską giełdę i siedziby banków. W Paryżu zaledwie kilkaset osób wzięło udział w marszu oburzonych. Ich protest poparł prezes Narodowego Banku Włoskiego obecny na spotkaniu G20 w stolicy Francji. Niewielka frekwencja tłumaczy się tym, że wielu Francuzów tego dnia wyjechało do Brukseli, aby tam wziąć udział w protestach "oburzonych".

Assange w Londynie

W Londynie centrum demonstracji był plac przed anglikańską katedrą św. Pawła, w pobliżu City. Do ok. 1000 protestujących przemówił założyciel portalu WikiLeaks Julian Assange. "Ludzie wysyłani są do Guantanamo w imię rządów prawa a pieniądze prane na Kajmanach i w Londynie po to, by rządom prawa stało się zadość" - powiedział ironicznie, nawiązując do zarzutów wobec uczestników protestu, że łamią prawo. Organizatorzy mieli w planach zajęcie City - niektórzy przyszli ze śpiworami i namiotami - ale policyjny kordon im to uniemożliwił.

Bałkany: wyłącz TV, otwórz oczy

Protesty odbyły się też na Bałkanach. Kilkuset "oburzonych" protestowało w Bośni, Serbii i Czarnogórze. W stolicy Bośni Sarajewie, kilkuset demonstrantów maszerowało główną ulicą wznosząc przed każdym bankiem okrzyki: "Precz z dyktaturą kapitalistów". W stolicy Serbii Belgradzie, na ulice wyszło około stu osób. Protestowali głównie młodzi ludzie. Nieśli transparenty z napisami: "Jesteśmy 99 procent" i "Wyłącz TV i otwórz oczy", Solidarność naszą siłą" i "Dziś Wall Street , jutro Belgrad". Z kolei w stolicy Czarnogóry Podgoricy przed parlamentem protestowało około 50 osób.
"Oburzeni" manifestowali też na Słowacji i Węgrzech. Na Placu Hvezdoslava w centrum Bratysławy do pokojowej manifestacji zorganizowanej przez stowarzyszenia obywatelskie, przyłączyli związkowcy. Na wiec przybyli nauczyciele, lekarze i studenci. Pokojowy protest zorganizowano również w centrum Budapesztu. Wieczorem demonstranci, niosąc pochodnie, przeszli ulicami stolicy do katedry Św. Stefana. Podpisywano petycję, w której domagano się między innymi respektowania podstawowych praw człowieka i pociągnięcia do odpowiedzialności tych którzy "zrujnowali światową gospodarkę".
W czeskiej Pradze w "marszu oburzonych" uczestniczyło ponad trzysta osób, w tym także cudzoziemców. Uczestnicy demonstracji zebrali się po południu na Placu Republiki w centrum miasta i przemaszerowali pod siedzibę praskiej giełdy. Zatrzymali się na chwilę przed gmachem rządu i skierowali się na Hradczany do siedziby prezydenta. Na Placu Hradczańskim przed siedziba prezydenta demonstranci mają dyskutować o problemach społecznych aż do jutra rana.

Nowy Jork: zostaliśmy sprzedani

Dziesiątki tysięcy Amerykanów wzięło udział w proteście przeciwko chciwości kapitalistów z Wall Street, bankierów i wielkich korporacji. Manifestacje przeszły ulicami wielu amerykańskich miast - od Waszyngtonu i Nowego Jorku aż po Los Angeles.
Protesty w Stanach Zjednoczonych były mniej liczne, niż można się było spodziewać. W Nowym Jorku, gdzie miesiąc temu została zainicjowana akcja "Okupuj Wall Street", ulicami miasta przeszło około 5 tysięcy osób. "Zostaliśmy sprzedani. Banki dostały pieniądze", "Chciwość wielkiego biznesu ma się skończyć" - krzyczeli demonstranci.
W Los Angeles w demonstracji pod urzędem miasta również wzięło udział 5 tysięcy osób. W Pisttsburgu demonstrowało 2 tysiące, w Waszyngtonie ponad tysiąc. Demonstracja w stolicy USA połączyła się z wiecem przeciwko bezrobociu, w którym brali udział głownie czarnoskórzy Amerykanie. "Okupujmy Wall Strett, okupujmy Waszyngton, okupujmy Alabamę i inne miejsca. Najwyższy czas, by naród odzyskał swój kraj" - wołał murzyński działacz Al -Sharpton.Podczas demonstracji w USA obyło się bez poważniejszych incydentów. W Nowym Jorku policja aresztowała jednak 70 osób za blokowanie ulic i za odmowę opuszczenia siedziby Citibanku. osób.
Kilkaset osób demonstrowało w Wellington w Nowej Zelandii, a w Sydney w Australii protestowały 2 tysiące ludzi, wśród nich działacze komunistyczni, związkowcy i przedstawiciele grup Aborygenów. Kilkuset ludzi przeszło ulicami Tokio. W Manili, stolicy Filipin swój sprzeciw wobec zastanego porządku manifestowało kilkadziesiąt osób. W stolicy Tajwanu Tajpej półtora tysiąca osób protestowało przeciwko wzrastającym nierównościom majątkowym. Około 50 osób demonstrowało przed gmachem giełdy w Johannesburgu w Republice Południowej Afryki.

Przeczytaj też ważny esej polityczny Marka Beylina Wyłania się Europa strachu, Europa gniewu

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 4
  • 4
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':