Takie reklamy możemy zobaczyć na ulicach, w metrze, autobusach. W sprawie jednego z nich wpłynął właśnie do warszawskiego sądu precedensowy pozew o ochronę dóbr osobistych. Pozew jest przeciwko firmie Multimedia Polska S.A. Wniosła go Fundacja Gender Center w imieniu jednej ze swoich członkiń, prawniczki Agnieszki Mrozik. Chodzi o reklamę, rozpowszechnianą m.in. na billboardach w centrum Warszawy i w internecie, prezentującą młodą kobietę w pozie leżącej i napis "Od września dajemy za darmo". Wbrew pozorom, jest to reklama usług internetowych.

Fundacja w imieniu Agnieszki Mrozik domaga się od firmy m. in. przeprosin na billboardzie w centrum Warszawy o treści: "Przepraszamy kobiety za zaprezentowanie reklamy odwołującej się do seksistowskich skojarzeń, poniżających i urażających godność kobiet".

- Ta reklama to wierzchołek góry lodowej - mówiły działaczki Fundacji na zorganizowanej w piątek konferencji. - Nie chodzi nam o zakazanie golizny, czy odwołań do seksu w reklamie, tylko o zjawisko uprzedmiotowienia ciała kobiety przez traktowanie go wyłącznie jako obiektu seksualnego. W ten sposób narusza się ludzką godność i umacnia najgorsze stereotypy związane z płcią - mówiła Marta Mackiewicz z Fundacji. Podkreślała, że za podobne reklamy prezentowane w telewizji Krajowa Rada RiTV może nałożyć wysokie kary, uznając je za naruszenie ustawy o Krajowej Radzie. Jej art. 18 mówi, że "audycje lub inne przekazy nie mogą propagować postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zwierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, płeć lub narodowość" oraz, że "nadawcy dbają o poprawność języka swoich programów i przeciwdziałają jego wulgaryzacji". Podobnych ograniczeń dotyczących reklamy poza telewizją czy radiem nie ma. Pozostaje jedynie dobry obyczaj i społeczna presja.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej