Jak wynika z danych
GUS, w 2010 r. dostęp do internetu miało niewiele ponad 63 proc. gospodarstw domowych. Wciąż daleko nam nie tylko do Holandii czy Norwegii, gdzie internet ma ok. 90 proc. domów, ale nawet do unijnej średniej wynoszącej 70 proc.
Do europejskiej czołówki miał nas zbliżyć ponad 1 mld euro z Unii. Miały go wydać samorządy. Ale choć pieniądze mamy od 2007 r., gminy i powiaty wydały zaledwie kilkanaście procent tej kwoty. - Samorządy od zawsze budowały drogi, przedszkola, szpitale i kanalizację, ale nie kładły światłowodów - tłumaczy Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury.
Na wydanie unijnych pieniędzy samorządy mają jeszcze tylko trzy lata i trzy miesiące (inwestycje trzeba rozliczyć do końca 2015 r.).
Rząd do tej pory nie pomagał. Teraz ma się to zmienić.
Na początek chce przekonać mieszkańców małych miejscowości do korzyści płynących z internetu. W Polskę ruszy 2,6 tys. animatorów, tzw. latarników z organizacji pozarządowych. W każdej gminie będą uczyć technologii cyfrowych. - 12 proc. osób powyżej 50. roku życia nie korzysta z internetu - mówi wiceminister Gaj. Ta część projektu zakończy się w 2013 r. i kosztować będzie 12 mln zł. To też pieniądze z UE.
Poza tym eksperci od technologii i prawa pomogą samorządom uporać się z budową sieci. Niektóre województwa, jak lubuskie czy pomorskie, ogłosiły już konkurs i wybrały partnera do budowy i późniejszego zarządzania siecią, inne dopiero zastanawiają się, co i jak będą budować.
Resort i zatrudnieni przez niego eksperci doradzać będą samorządom do ostatniego dnia. Przykład: jeśli
Bruksela będzie miała pytania do projektu gminy czy powiatu, to rządowi eksperci pojadą z wyjaśnieniami w imieniu samorządu.
Osobny rozdział to pięć województw wschodniej Polski. Z unijnego miliarda przeznaczono dla nich 255 mln euro. Województwa dokładają do tego 15 proc. tej kwoty. Jeszcze na początku zeszłego roku projekt miał spore opóźnienie, dziś czeka już na zgodę Brukseli, by rozpocząć budowę sieci. Ma być do końca października.
Co właściwie budują samorządy? Tzw. sieci szkieletowe, rodzaj internetowych autostrad. To na to pójdzie większość pieniędzy z 1 mld euro. Do "sieci szkieletowych" trzeba doprowadzić "drogi dojazdowe", czyli sieci dochodzące do domów i firm. Tym zajmą się już komercyjne firmy. W efekcie w 2015 r. na internetowej mapie Polski nie ma być już białych plam. Czy to się uda?
- Tak, jeśli wsparcie będzie takie, jak rząd zapowiada. Za ekspertów i "latarników" płaci UE, co gwarantuje, że pieniądze nie zostaną przekazane na budowę kanalizacji - ocenia Tomasz Kulisiewicz, główny analityk z firmy doradczej Audytel. - Oczywiście nigdy nie można wykluczyć, że nowy rząd wyrzuci projekt do kosza, choć trudno sobie wyobrazić takie marnotrawstwo.