http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"1920. Bitwa Warszawska". Historia obrazkowa

Włodzimierz Kalicki
2011-10-01, ostatnia aktualizacja 2011-10-01 20:08

Kadr z filmu ''1920. Bitwa Warszawska''
Kadr z filmu ''1920. Bitwa Warszawska''
Fot. Wojciech Glinka Glinka Agency

Cudu nie było. Był natomiast sukces polskich kryptologów, którzy złamali sowieckie szyfry. Polacy znali rozkazy dowódców bolszewickich. Czasem zanim dotarły one do adresatów

Obrona Radzymina. Kadr z filmu
Fot. Wojciech Glinka/glinka-agency.com
Obrona Radzymina. Kadr z filmu "1920 Bitwa Warszawska"
Czołg Renault FT 17. Kadr z filmu
Fot. Wojciech Glinka/glinka-agency.com
Czołg Renault FT 17. Kadr z filmu "1920 Bitwa Warszawska"
Naczelny wódz Józef Piłsudski (Daniel Olbrychski) i Bolesław Wieniawa--Długoszowski 
(Bogusław Linda). Kadr z filmu
Fot. Wojciech Glinka/glinka-agency.com
Naczelny wódz Józef Piłsudski (Daniel Olbrychski) i Bolesław...
Szarża czerwonej kawalerii. Kadr z filmu
Fot. Wojciech Glinka/glinka-agency.com
Szarża czerwonej kawalerii. Kadr z filmu "1920 Bitwa Warszawska"
SERWISY
Obrazy z filmowych epopei wojennych trwają czasem przez pokolenia w zbiorowej pamięci jako prawdziwy obraz historii. Nawet gdy z ekranu wieje przaśną nieudolnością lub poetycką dezynwolturą. Przykładem tej pierwszej są obrazy zmagań z hitlerowskimi czołgami w naszej powojennej kinematografii. Sowieckie T-34 z demobilu, z ich charakterystycznymi obłymi wieżami, z domalowanymi białymi krzyżami na burtach, udają niemieckie "tygrysy".

Przykładem twórczego poprawiania rzeczywistości jest obraz Terrence'a Malicka "Cienka czerwona linia" o II wojnie światowej na Pacyfiku, a w nim łany gigantycznej trawy, w których zanurzeni są amerykańscy żołnierze nacierający na japońskie bunkry. Wizja wstrząsająca, a przy tym - czysta fantazja. Na tropikalnych wyspach takich dywanów trawy nie ma, zasiano ją wcześniej wedle widzimisię Malicka, ale po obejrzeniu filmu obraz traw wraca do mnie zawsze, gdy myślę o walkach na południowym Pacyfiku.



"1920. Bitwa Warszawska" Hoffmana przypomnieć ma nam słabo obecną w zbiorowej pamięci kulminację najnowszej historii Polski. Dla widzów młodych będzie to może najważniejszy przekaz o bitwie, która zapewne zmieniła bieg historii, a przy okazji uratowała nas jako naród.

Przeczytaj także rozmowę z Jerzym Hoffmanem o filmie ''1920. Bitwa Warszawska.



Jakie obrazy zostaną w pamięci po "Bitwie Warszawskiej"? Jak wizja reżysera ma się do historycznych przekazów i wiedzy o jej przebiegu? Oto mikroalmanach "Bitwy".

Artyleria

Zwana królową wojny, tak też traktowana była od ponad wieku w najsilniejszych armiach europejskich: napoleońskiej, pruskiej, a potem niemieckiej i rosyjskiej. I w bolszewickiej, która znakomity sprzęt i równie świetnych artylerzystów odziedziczyła po armii carskiej (armaty miała też zdobyczne, po zachodnich siłach interwencyjnych). Maszerujące na Warszawę armie Tuchaczewskiego były o wiele lepiej wyposażone w armaty, zwłaszcza ciężkie, niż obrońcy. Polaków tylko po części ratowały kłopoty bolszewików z zaopatrzeniem w amunicję. Ta dysproporcja pokazana jest w filmie Jerzego Hoffmana efektownie, choć nie wprost. Nasi artylerzyści uwijają się przy ładowaniu lekkich trzycalowych polówek. Artylerzystów sowieckich nie widać, ale widać, i to fantastycznie sfilmowane przez Sławomira Idziaka, efekty ich pracy: eksplozje ciężkich sowieckich pocisków demolują cmentarz, wyrywając w powietrze całe grobowce.

Bohaterowie

W "1920. Bitwie Warszawskiej" roi się od historycznych postaci. Skoro reżyser miał ambicję pokazania nie tylko patriotycznego romansu i krwawych jatek, lecz także kontekstu zmagań pod Warszawą, nie mogło być inaczej. Historyczne, a co gorsza powszechnie znane postacie to kłopot, a nierzadko i niezamierzona groteska na ekranie. Ale nie u Hoffmana. W "Bitwie" udała się sztuka arcytrudna - aktorzy popularni są wiarygodni w roli postaci historycznych i naprawdę do nich podobni, a nawet jeśli nie całkiem, to chociaż w jednym, charakterystycznym rysie. Najciężej miał Daniel Olbrychski grający Piłsudskiego, ale wybrnął z tego zadania znakomicie - sylwetka, gesty, zdystansowana poufałość świadczą o dobrej znajomości psychiki i zachowań Komendanta.

Klasą dla siebie są Andrzej Strzelecki w roli Witosa i Bogusław Linda jako Wieniawa-Długoszowski. Gorzej z postaciami z panteonu sowieckiego granymi przez aktorów rosyjskich (wreszcie ekranowi Rosjanie mówią jak Rosjanie), choć Trocki jest znakomity, a i w oczach filmowego Tuchaczewskiego jest coś niesamowitego; to wypisz wymaluj oczy prawdziwego dowódcy pochodu za Wisłę.

I tylko gen. Haller, jak nie miał szczęścia w historiografii, tak całkiem nie ma i do swojego filmowego wizerunku u Hoffmana.

Budionówka

W maju 1918 roku sowiecki Ludowy Komisariat ds. Wojny ogłosił konkurs na nowe umundurowanie Armii Radzieckiej. Do końca tego roku konkurs rozstrzygnięto. Najbardziej efektownym i fantazyjnym elementem nowych mundurów okazała się czapka - spiczasta, z odwijanymi na skronie i potylicę nausznikami. Nie jest jasne, skąd wziął się ten spiczasty kształt - czy to nawiązanie do pikielhauby armii niemieckiej, która skądinąd sprawiła Rosjanom w niedawnej wojnie światowej potężne lanie, czy, przeciwnie, spiczasta czapka to wariacja na temat średniowiecznych hełmów ruskich wojów. Za drugą możliwością przemawiałaby pierwotna nazwa spiczastej czapki: bogatyrka, czyli "bohaterówka", rzecz przynależna bohaterom. Nazwa ta długo nie ostała się - żołnierze zwali je frunzetkami i budionowkami, od nazwisk dowódców armii, w których spiczaste czapki pojawiły się najwcześniej. W 1920 r. budionówka w polskiej propagandzie wojennej stała się jednym z symboli bolszewickiej agresji i brutalności. Pod Warszawą wielu najeźdźców miało na głowach budionówki (zarówno w piechocie, jak i w kawalerii) - w filmie Hoffmana sukienna budionówka także jest obficie reprezentowana (budionówki skórzane był to szyk wyższych szarż i czekistów). Po prawdzie jednak rozmaitość nakryć głowy czerwonoarmistów w czasie wojny z Polską była oszałamiająca; prócz czapek wszelkiego autoramentu zdarzały się też zrabowane meloniki i damskie kapelusze.

Cud nad Wisłą

W finale "1920. Bitwy Warszawskiej" Piłsudski powiada do Wieniawy, że kto wie, może i zwycięstwo to było cudem. Ale Piłsudski już wtedy, a my dziś, zwłaszcza po pomnikowej publikacji historyka Grzegorza Nowika sprzed paru lat, wiemy, że cudu nie było. Był natomiast ogromny sukces naszych kryptologów, którzy złamali sowieckie szyfry i potrafili na bieżąco odczytywać radiowe depesze dowódców wroga. Nasi kryptolodzy referatu radiowywiadu 1. Armii i Biura Szyfrów byli tak sprawni, że polscy sztabowcy znali rozkazy dowództwa bolszewickiej XVI Armii dla dywizji, zanim dotarły one do adresatów. (Na dobitkę Polacy, naprawdę tak jak w filmie, zagłuszali częstotliwości używane przez Armię Czerwoną czytając po rosyjsku Pismo Święte).

Piłsudski był wybitnym wodzem, także dlatego, że perfekcyjnie wykorzystał przewagę ofiarowaną mu przez polskich kryptografów. Cudu nad Wisłą jednak nie było. Pan Bóg jak zawsze stał po stronie silniejszych (choć mniej licznych) batalionów.

Czołgi

Kto pamięta, jak wielka była we wrześniu 1939 roku przewaga liczebna czołgów niemieckich, a potem, po 17 września, czołgów sowieckich nad polskimi, może być zaskoczony, że w wojnie 1919/1920 roku polskie czołgi nie miały rywali po stronie bolszewickiej. Zasługa w tym Francji. Wiosną 1919 roku w składzie Armii Polskiej we Francji formowanej przez gen. Józefa Hallera pod politycznym patronatem Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu sformowany został 1. Pułk Czołgów. Była to całkiem poważna jednostka pancerna, liczyła 120 francuskich czołgów wolnobieżnych typu Renault FT 17, kilkadziesiąt ciężarówek i motocykli, niemal tysiąc żołnierzy.

W filmie Wieniawa-Długoszowski (grany przez Bogusława Lindę) napomyka Piłsudskiemu, że "mamy tylko jeden pułk czołgów". Ale te 120 czołgów czyniło z polskiej armii podczas wojny z bolszewikami czwartą siłę pancerną na świecie!

Źródło: Duży Format
  • 1
  • 1
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':