Pod kioskiem w Klewkach od rana ustawiła się kolejka. Dziś dostawa wina z gołą babką na etykietce. Ale dwaj posłowie Samoobrony - blondyn w skórzanej pilotce i brunet w wełnianej czapce zawiązanej pod brodą - nie stoją bynajmniej po napoje, bo mają swoje. Jak przystało na polityków, już od rana raczą się z gwinta rudą wódą na myszach, którą nawalają się dżentelmeni w Anglii oraz inni światowcy. Posłowie czekają na świeżą prasę.

- Widzisz, kumie, jak się nam dobrze wiedzie?
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej