Pod kioskiem w Klewkach od rana ustawiła się kolejka. Dziś dostawa wina z gołą babką na etykietce. Ale dwaj posłowie Samoobrony - blondyn w skórzanej pilotce i brunet w wełnianej czapce zawiązanej pod brodą - nie stoją bynajmniej po napoje, bo mają swoje. Jak przystało na polityków, już od rana raczą się z gwinta rudą wódą na myszach, którą nawalają się dżentelmeni w Anglii oraz inni światowcy. Posłowie czekają na świeżą prasę.

- Widzisz, kumie, jak się nam dobrze wiedzie? - zagaił brunet, podając kompanowi szlachetną flaszkę. - Mamy już führera, mamy naszą partię, która niechybnie przejmie władzę w Polsce, mamy lepperjugend dla młodzieży, mamy kasę od różnych naiwniaków... A teraz jeszcze będziemy mieli gazetę "Samoobrona" - młot na puste łby. Wódz nasz zatrudnił takiego Goebbelsa, że Żydom buty pospadają! Bubel będzie redaktorem naczelnym.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej