Bartosz T. Wieliński: Co pana rodacy wiedzą o tym, co we wrześniu 1939 roku działo się w najechanej przez Wehrmacht Polsce?

Jochen Böhler*: Niewiele. Starszym ludziom mówią coś takie pojęcia jak "bydgoska krwawa niedziela" (3 września w odwecie za działania V kolumny polscy żołnierze rozstrzeliwali Niemców). Pamiętają też o innych wydarzeniach, w których rzekomo bezbronni Niemcy byli ofiarami Polaków i które potem rozdmuchała nazistowska propaganda. Ale o tym, co faktycznie we wrześniu 1939 r. w Polsce robił Wehrmacht czy Einsatzgruppen - czyli jednostki SS i policji zajmujące się mordowaniem polskiej inteligencji i Żydów - ludzie nie mają pojęcia.

A historycy?

- Z nimi wcale nie jest lepiej, choć w ostatnich latach coś u nas drgnęło i wiedza o niemieckich zbrodniach wśród fachowców się powiększa. Białą plamą ciągle jest natomiast wkroczenie Armii Czerwonej do Polski 17 września.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej