Tekst opublikowany w "Dużym Formacie", 28 maja 2015 roku

Zachował tę mydelniczkę przez 43 lata, kiedy się nie widzieliśmy. Zwykła, plastikowa. Ale to na niej napisałam mu swój adres w Warszawie.

To mnie ujęło. Velin - rosły, przystojny, dumny, a pamiątkę po mnie przechowywał jak skarb.

Właśnie lecę do niego. Do mojego Bułgara. Tam, gdzie spotkaliśmy się po raz pierwszy: nad Morzem Czarnym, 18 sierpnia 1970 roku. Biję się z myślami: co ja wyprawiam? Zakochałam się w przystojnym młodzieńcu i do takiego wzdychałam całe życie.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej