Rozmowa z Hanną Stolińską-Fiedorowicz, dietetyczką

Czy robienie przetworów ma sens ze zdrowotnego punktu widzenia? Coś w słoikach zostaje po duszeniu, smażeniu, pasteryzowaniu?

HANNA STOLIŃSKA-FIEDOROWICZ: Oczywiście obróbka termiczna, której poddawane są przetwory robione przez nas na zimę, ma wpływ na znaczną utratę cennych substancji zawartych w warzywach czy owocach. Nie ma w nich już np. tylu witamin czy cennych polifenoli.

Ale coś zostaje?

- Ta utrata wynosi 40-60 proc. tych cennych związków. Reszta zostaje.

Czyli jednak nie jest to tylko sentyment do smaków z domu babci.

- Na pewno nie. Warzywne leczo przygotowane przez nas samych i zjedzone w środku zimy ma cały czas znaczącą przewagę nad kupioną w sklepie pizzą. I jest tak samo szybkie do przygotowania - wystarczy odkręcić słoik i podgrzać jego zawartość.

Powidła śliwkowe

3 kg śliwek węgierek przebieramy (wybieramy tylko dojrzałe i zdrowe), myjemy, drylujemy. Wsypujemy do dużego garnka o grubym dnie. Podgrzewamy na małym ogniu pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając łyżką (najlepiej drewnianą, wyparzoną). Gdy śliwki puszczą sok, zdejmujemy pokrywkę i odparowujemy je około godziny na minimalnym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Odstawiamy do następnego dnia. Odparowywanie powtarzamy przez 3-4 dni, aż powidła zmniejszą objętość o 1/3 i będą odstawać od ścian garnka. Żeby pozbyć się skórek, powidła można przetrzeć przez sito. Gorącymi powidłami napełniamy wyparzone słoiki i zakręcamy.
Co można zrobić, aby przetwory były jak najzdrowsze? Czego nie warto przetwarzać? Co zrobić, gdy na powierzchni dżemu pojawi się kropeczka pleśni? Z których warzyw i owoców warto szczególnie robić przetwory? Czytaj w środę w magazynie "Tylko Zdrowie"


Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl