Ośmiu klientów gabinetów psychoterapeutycznych na dziesięciu przychodzi po pomoc w ratowaniu swego zagrożonego związku. Statystyka ta odzwierciedla wielki niepokój o kondycję współczesnej rodziny, wyrażany przez liczne autorytety oraz badaczy społecznych. Jest się czym martwić. Pod względem liczby rozwodów doganiamy Zachód: w 2013 roku na 181 tysięcy zawartych małżeństw rozstało się 66 tysięcy par. To prawie jedna trzecia. A więc co trzeciemu (i co trzeciej) spośród wcześniej zakochanych rozpada się związek i wniwecz obracają się plany życiowe.

Dla mnie związek dwóch osób jest jak wspinaczka górska. Stajemy oto u stóp Turbacza (1310 m) i zadzieramy głowę. Jak tam musi być pięknie - wyobrażamy sobie. Cóż to dla nas, zaraz się tam znajdziemy - myślimy. I to jest zasadniczy błąd: nierealistyczne oczekiwanie. Bo "pięknie" to nie dla każdego to samo, a poza tym, będziemy tam, ale nie tak zaraz. No i na pewno nie bez wysiłku.

Turbacz wymieniłam nie bez powodu. Pamiętam, jak przed laty ostatnie metry do wierzchołka góry pokonywał dosłownie na czworakach, ledwie dysząc i zawodząc na cały głos, pomysłodawca naszej dwuosobowej wyprawy górskiej. Jakoś się w końcu wczołgał na szczyt i potem, owszem, było pięknie. Ale po drodze? No właśnie, w małżeństwie też trzeba raczej nastawić się na mozolną drogę, zamiast myśleć tylko o upajających szczytach.

Dziś ludzie za często rezygnują z osiągania wspólnego celu z powodu błędnego założenia, że od sakramentalnego "tak" będzie już tylko miło, łatwo i przyjemnie.

Gdybyśmy zmienili paradygmat: zamiast samorealizacji indywidualnej samorealizacja pary? Kto chce nie żyć sam, musi się z tym zgodzić. I nauczyć się "współrealizacji". Kto zaś nastawi się na myślenie w kategoriach: Czego JA potrzebuję? Kiedy MNIE jest najlepiej? Co JA chcę osiągnąć? - niechybnie straci z oczu drugą osobę. Nie tylko ją, bo także pozostałe, należące do systemu, a więc dzieci, rodziców, innych bliskich. Wtedy mamy to, co mamy. Jedna trzecia rodzin nie wespnie się razem na swój Turbacz.

Czego trzeba się nauczyć, żeby kochać trwale? Czym charakteryzują się dobre związki? Dowiecie się jutro z "Wyborczej"