http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nasi na świecie

Agata Nowakowska
2011-10-14, ostatnia aktualizacja 2011-10-13 16:08

Wydarzenia tygodnia poleca Agata Nowakowska

ZOBACZ TAKŻE
Mam propozycję dość ekscentryczną: by oglądać polską sztukę na Zachodzie. To pomysł dla tych, którzy zwykle są tak zagonieni, że nie mają czasu wpaść do galerii. Za to w Berlinie, Londynie czy Brukseli mamy prawdziwy wysyp polskiej sztuki, i to w najlepszym wydaniu. Dlatego jak kogoś złapie nostalgia, niech natychmiast biegnie do galerii.

W Brukseli "Alina Szapocznikow. Sculpture Undone", w Centrum Sztuki Współczesnej "Wiels" (do 8 stycznia 2012). Na tę wystawę sama się wybiorę, bo wciąż nie mogę zapomnieć poliestrowych piersi serwowanych w pucharach ("Desery") czy czerwonych ust wmontowanych w lampki. Szapocznikow opowiada o naszej cielesności, w tym także chorobie i śmierci, w sposób przejmujący, nawet dość brutalny, a jednocześnie w jej rzeźbach jest coś kruchego, wręcz poetyckiego.

Moja ulubiona berlińska galeria Żak/Branicka jeszcze do 12 listopada pokazuje prace Dominika Lejmana, a kuratorka Anda Rottenberg przygotowała w Berlinie wystawę "Polska - Niemcy. 1000 lat". Chętnie zobaczyłabym ją także w Warszawie.

Tymczasem w Londynie prezentują się polskie "Niegrzeczne dzieci Alfreda Jarry" (jak wiadomo, akcję "Króla Ubu" umieścił Jarry w "Polsce, czyli nigdzie"). Jednym z nich jest Robert Kuśmirowski, artysta, który niegdyś w warszawskiej Galerii Foksal odtworzył "autentyczny" cmentarz, z naturalnej wielkości nagrobkami, w Berlinie wystawił prawdziwe cacko - wagon kolejowy w skali, a w krakowskim Bunkrze Sztuki zaprezentował szaloną kolekcję rodziny Sosenków. Setki, jeśli nie dziesiątki guzików, pocztówek, zabawek - dla mnie ta wystawa była także przestrogą, do czego może doprowadzić niepohamowana potrzeba gromadzenia.

Tuż przed wakacjami wybrałam się do nowo otwartego MOCAK-u (Museum of Contemporary Art Kraków) w Krakowie. Jak już obejrzałam "Historię w sztuce" i kolekcję stałą, zdążyłam się podenerwować, że w Krakowie jakoś dali radę i mają fantastyczne muzeum sztuki nowoczesnej, a w Warszawie zamiast muzeum ciągle jest parking - natknęłam się, w osobnym pawilonie, na wystawę prac zgłoszonych do nagrody szwajcarskiej fundacji Vordemberge-Gildewart.

Pierwszą nagrodę zgarnęła Anna Okrasko (w warszawskiej Zachęcie można właśnie obejrzeć jej dwa filmy: "Ankieta" i "Sobota", startujące w V edycji "Spojrzeń", Nagrody Fundacji Deutsche Banku, i mogę się założyć, że Anna Okrasko także ten konkurs wygra - ogłoszenie wyników 20 października). Mnie się jednak spodobały znacznie skromniejsze pocztówki Jana Dziaczkowskiego. Niby kolaże, czyli jakaś taka sztuka niepoważna, a jednak intrygujące.

To były prace z serii "Czarny rynek sztuki": na stare pocztówki z Nigerii artysta ponaklejał charakterystyczne motywy z obrazów Jeana Dubuffeta. "Kartki pocztowe stają się collage'ami i zostają wprowadzone w obieg świata sztuki. Powstaje całkiem nowa opowieść o zetknięciu się realności życia z nierealnością sztuki, oderwaniu dzieła od twórcy" - czytam teraz w katalogu z tamtej wystawy.

Sam Dziaczkowski tak mówił o tych kartkach: "Motywy pełnią funkcję towaru, który jest wydobywany z ziemi, przetwarzany w większe kompozycje i sprzedawany na targu w kawałkach lub na kilogramy. >>Czarny rynek<< opowiada o tym, że w pewnym momencie dzieło sztuki odrywa się od twórcy i od historii związanej z nim, staje się towarem reprodukowanym na podkładkach myszy, wycieraczkach" (cytat zaczerpnięty z tekstu Ewy Gorządek w portalu Culutre.pl).

Jan Dziaczkowski zginął tragicznie w Tatrach 20 września 2011 r. Miał 28 lat.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':