http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nike 2011. Joanna Bator i przemiana matki Polki

Justyna Sobolewska "Polityka"
2011-09-15, ostatnia aktualizacja 2011-09-16 14:34

Joanna Bator - ur. w 1968 r., pisarka i publicystka. Autorka powieści 'Piaskowa Góra', 'Kobieta', 'Japoński wachlarz' (zbiór zapisków z kilkuletniego pobytu w Japonii uznany za najlepszą antropologiczną pozycję 2004 r.) i 'Chmurdalii', która ukazała się w tym roku. Wykłada w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie na Wydziale Kultury Japonii
Joanna Bator - ur. w 1968 r., pisarka i publicystka. Autorka powieści 'Piaskowa Góra', 'Kobieta', 'Japoński wachlarz' (zbiór zapisków z kilkuletniego pobytu w Japonii uznany za najlepszą antropologiczną pozycję 2004 r.) i 'Chmurdalii', która ukazała się w tym roku. Wykłada w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie na Wydziale Kultury Japonii
Fot. Maciej Zienkiewicz

W "Chmurdalii" córka psuje się szybciej niż mięso na mielone, nawet jak matka urobi się przy niej po łokcie. Joanna Bator znalazła formę, by na nowo przedstawić archetypiczną relację matki i córki.

Okładka książki
Merlin
Okładka książki

Znamy już wszystkie siedem książek finalistów Nike. Kto z siedmiorga autorów twoim zdaniem powinien dostać w tym roku tę nagrodę? Wskaż swój typ i krótko uzasadnij. Autor najciekawszej opinii wygra dowolną wycieczkę o wartości 3 tys. zł.

Na twój wybór z uzasadnieniem czekamy do 27 września. Szczegóły i lista kandydatów tutaj.



"Chmurdalię" Joanny Bator można docenić, nawet nie znając poprzedniej "Piaskowej Góry". Potem i tak chce się wrócić do pierwszej części sagi rodzinnej rozgrywającej się w Wałbrzychu, na osiedlu górniczym Piaskowa Góra. Obie części mają tych samych bohaterów, ale są inaczej pisane. W "Piaskowej Górze" Bator relacjonuje wojenne i powojenne losy rodziny Chmurów - aż po wypadek Dominiki, osiemnastolatki, która niemal spłonęła w samochodzie w 1989 roku. W "Chmurdalii" przybywa postaci, przestrzeń się rozszerza, rzecz rozgrywa się w Kamieńsku (małej miejscowości w centralnej Polsce), Wałbrzychu, ale i Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Nowym Jorku czy Kalifornii, podobnie rozszerza się czas - opowieść sięga głęboko w przeszłość, aż po czasy napoleońskie, kiedy to narodziła się legenda o nocniku Napoleona, który to przedmiot służy do tego, by ironicznie spiąć wszystkie wątki powieści.

Oddech powieści

Od pierwszych stron "Chmurdalii" czujemy powieściowy oddech, spokojny rytm i tok narracji, który dziś jest rzadkością w polskiej literaturze. Kolejne postacie przynoszą swoją historię. "Prawda to coś, co się rodzi, gdy powtarzamy swoją opowieść" - mówi jeden z bohaterów, fryzjer z Kamieńska, który zmyślił swoją heroiczną opowieść o obozie koncentracyjnym. Żydowska przeszłość Kamieńska po wojnie zaciera się, jest wymazana, bo Żydów już nie ma. Ci, którzy przeżyli Zagładę, tak jak Eulalia Barron czy Icek Kac z Nowego Jorku, żyją tylko po to, żeby pamiętać i opowiadać o przeszłości. Opowieść czasem zastępuje przeszłość - w rodzinie Dominiki jako album rodzinny służył album ze zdjęciami obcych ludzi. W ten sposób babka dopisywała "lepszą" przeszłość rodzinną, w której był dwór szlachecki, koronki i szlachetnie urodzeni przodkowie. U Bator opowieść jest wszystkim - pamięcią, sposobem rozumienia świata i siebie samego.

W "Chmurdalii" plątanina wątków i historii nie sprawia wrażenia nadmiaru tylko układa się w precyzyjny szkatułkowy wzór. Tak jak w tradycyjnej powieści bohaterka przechodzi przemianę. Jednak inaczej niż choćby u Balzaka, gdzie bohater z czasem tracił złudzenia i widział całą potworność świata - u Bator bohaterka godzi się ze światem, z przeszłością i najbliższymi. Literatura tworzy przestrzeń, w której sprzeczności i zło zostają pokonane. Zły fryzjer zostaje ukarany, choć w sposób nieco baśniowy. Tutaj bowiem zamiast realistycznego obrazu Polski takiego jak w "Piaskowej Górze" opowieści zamieniają się w baśń czy mit. Bator idzie drogą wyznaczoną przez Olgę Tokarczuk, zresztą najbliżej "Chmurdalii" do "Biegunów", powieści, w której Tokarczuk opisała współczesnych nomadów. Bator również pokazuje taką nowoczesną tożsamość, nomadką jest Dominika, która nigdzie nie chce się zakorzenić, ucieka jak najdalej od Wałbrzycha, od Piaskowej Góry, od zaborczej matki. Odkrywa z czasem, że jej tożsamość jest płynna - musi być ruchu, w podróży.

Odmieńcy i "homoniewiadomo"

Dominika zawsze była inna. Nie pasowała ani do swojej rodziny, ani do klasy, ani do Piaskowej Góry. To jej matka, Jadzia, tkała jej przyszłość z marzeń - projektowała ślub na Jasnej Górze, najlepiej z bogatym Niemcem albo przynajmniej z lekarzem. Dominika przed wypadkiem interesowała się głównie matematyką. Kiedy poznajemy ją w "Chmurdalii", w klinice w Niemczech, gdzie dochodzi do siebie, ma nowy cel - podróżowanie. W obu powieściach poznajemy całą plejadę odmieńców. Grażynki, wcielenie kobiecości i seksu, szczerze nienawidziły inne kobiety. Ona również musiała ciągle zmieniać miejsce pobytu. Nawet kiedy wyszła za bogatego Niemca. Dziwadłami były też Ciocie Herbatki. Mieszkańcy Kamieńska tak nazwali dwie stare panny, które wychowały Grażynkę. Nikt nie wiedział, czy Ciocie Herbatki były siostrami, czy nie, one same przybrały bezpieczną formę staroświeckich cioć, by nie kłuć w oczy swoją odmiennością. Maskowały się, bo tylko tak mogły przetrwać. W "Piaskowej Górze" odmieńcy dostali za swoje. Nieznani sprawcy pobili sąsiadów, którzy byli "homoniewiadomo". W "Chmurdalii" okazuje się jednak, że ksenofobiczna niechęć do odmienności nie była tylko specyfiką Piaskowej Góry. W Kalifornii również Dominika trafiła do domu, w którym rodzice nie mogli zaakceptować tożsamości swojego syna homoseksualisty. W czarnej części Brooklynu na wszystkich białych patrzono krzywo. A Grażynka nie przestała być dziwadłem, kiedy zamieszkała w Niemczech. We wsi była tak samo znienawidzona jak w Polsce.

Gniew Jadzi

Jednak Bator nie tylko zajmuje się odmieńcami, ale prześwietla też świat tzw. normalności. Ważniejszą bohaterką okazuje się matka Dominiki, Jadzia, pulchna, niespecjalnie lotna matka Polka. Katoliczka, ale, jak się okazuje, nie do końca podległa Kościołowi. Jadzia zawsze specjalnym szacunkiem obdarzała Madonnę Jasnogórską, traktowała ją jak czwartą osobę Trójcy Świętej. A w czasie pielgrzymki na Jasną Górę odkryła figurę Madonny, która trzyma na rękach córeczkę. To był widok, który pasował do jej wewnętrznej wiary. Z własną córką nie mogą dojść do ładu. Była typem matki, która zna tylko jeden język uczuć - karmienie. Nieustannie albo coś czyściła, albo gotowała. Od świtu lepiła uszka, bo jak się nie urobi, jak nie padnie ze zmęczenia, to co to za święta? Przygotowała wszystko na komunię Dominiki, loki zakręciła i wszystko na nic - w kościele popatrzyła na rozczochrane dziecko i pomyślała, że "córki psują się szybciej niż mięso na mielone". Jadzia chciałaby, żeby jej Dominika była jak inne dziewczyny, a nie takie "fiksum-dyrdum". Więc tylko jej podtykała jedzenie i przeczuwała, że córka chce od niej uciec. Dominika z kolei chciałaby porozumieć się z Jadzią niematką, ale to się nigdy nie udawało. Ten wątek matki i córki, a właściwie matek i córek, które od pokoleń przekazują sobie brak porozumienia - jest w powieści Bator najciekawszy. Jadzia, nie dość kochana przez swoją matkę, nie potrafiła kochać córki. Co pewien czas wpadała w depresję, na którą znała tylko jedno lekarstwo - pucowanie do utraty tchu. Łatwo mogłaby się stać postacią przerysowaną, satyryczną, a jednak Bator pokazuje ją tak, że możemy ją zrozumieć. Widzimy, jak powoli dokonuje się jej przemiana. W kapitalnej scenie pojedynku bab w potulnej do tej pory Jadzi budzi się gniew i jak nie trzaśnie Leokadię, matkę księdza, torebką foliową z karpiem. Za to, że jej Dominikę nazwała "żydowicą". Od tego momentu Jadzia zaczęła dopuszczać do świadomości rzeczy, które dotąd były całkowicie wyparte. Choćby to, że w połowie sama była Żydówką. Matka Polka u Bator może przekroczyć swoją formę. Mimo odmienności, mimo żalów i pretensji - matce i córce udaje się spotkać. Okazuje się też, że można przerwać zaklęty krąg matek Polek, które przekazują córkom wzór cierpiętnic. Może to się stać, kiedy same odkryją w sobie inność, obcość, dziwną mieszankę krwi. Bator napisała swój "utwór o matce i ojczyźnie" (przywołując tytuł poematu Bożeny Keff), który daje nadzieję.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':