http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nike 2011. Andrzej Stasiuk: Rzut oka z Bałkanów na ojczyznę

opr. JFK
2011-07-12, ostatnia aktualizacja 2011-07-12 11:24

- W Polsce język doznaje pewnego wzmożenia i się niejako samorzutnie z prozy w poezję zamienia - mówi Andrzej Stasiuk

Andrzej Stasiuk
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Andrzej Stasiuk

SERWISY
Prezentujemy 20 książek nominowanych do nagrody Nike. Wszystkim autorom zadaliśmy te same pytania. Dziś odpowiada Andrzej Stasiuk nominowany za "Dziennik pisany później" (Czarne).

1. O czym jest pana książka?

Na pozór o Bałkanach oraz o naszej ojczyźnie. Ale tak naprawdę to o tym, że narrator podróżuje, zmienia miejsca i perspektywy, ponieważ uprawia coś w rodzaju medytacji w ruchu. Sprawdza, jak działa jego umysł wystawiony na działanie świata. Jak działają jego zmysły wystawione na działanie różnych rodzajów oświetlenia, różnych temperatur, różnych materii w różnorakich stadiach wzrostu albo rozkładu. Narrator powraca w te same bałkańskie miejsca, by doświadczać czegoś w rodzaju nudy. Czyli czegoś odmiennego od tego, co Bałkany zwykły oferować ciekawskim. Nie ma kolorytu, nie ma frenezji, nie ma malowniczości. Są ślady wojny, trochę trupiej woni, zmęczenie. Jedzie się, by rozmyślać właściwie o sobie. A potem o miejscu, z którego się przybyło, czyli o ojczyźnie.

To ma trochę muzyczną konstrukcję, bo zaczyna się od andante, a potem jest coraz szybciej, aż do trzeciej, "ojczystej" części w presto. Taka próba sprawdzenia, jak na język działa ta czy inna kraina historyczno-geograficzna. Wyszło na to, że w Polsce język doznaje pewnego wzmożenia i się niejako samorzutnie z prozy w poezję zamienia. Tak to wygląda.

2. Jak pan sobie wyobraża swojego czytelnika?

W ogóle sobie go nie wyobrażam. Po co? Strata czasu, bo i tak potem weźmie to, co napisałeś, szeroko pojęta ludzkość i zrobi z tym, co zechce. Wyczyta to, co będzie chciała, i na koniec trzystu stron, nad którymi siedziałeś trzy lata, powie ci: No dobrze, ale te brzydkie wyrazy...

Z drugiej strony czasami znajduje się ktoś, kogo nawet nie można sobie było wyobrazić. Takie są blaski i cienie tego zawodu, więc lepiej skupić się na własnej robocie, a nie na kombinowaniu z targetem.

3. Jaka jest najważniejsza książka w pana życiu?

Powinienem powiedzieć, że Biblia. Ale do głowy przychodzą mi "Przygody Hucka" Twaina. Bo najważniejsze są chyba książki, które czytamy w wieku, w którym nie jesteśmy jeszcze w stanie czytać Biblii, Tomasza Manna czy co tam jeszcze poważni ludzie wymieniają. Ważne są książki, które nas demoralizują, bo jeszcze jesteśmy bezbronni i niewinni. Tak, one są najważniejsze.

4. Za żadną cenę nie chciałbym pisać jak...

Ja to mam tylko zmartwienie, żeby pisać tak, jak chcę. To mi zajmuje cały czas. Po prostu szukam najlepszych zdań, słów. To jest dla mnie istotą pisania, reszta nie ma znaczenia. Ani złe słowa, ani złe zdania, ani kiepscy pisarze. Pisanie to dla mnie afirmacja. Ale żeby trochę konkretu, to na pewno nie chciałbym sprostytuować pisania na rzecz ideologii. To jest smętne, nudne i żałosne. A z jakiegoś powodu ten rodzaj literatury ma swoich zwolenników zarówno z lewej, jak i z prawej strony. Wciąż mnie to wprawia w pewne zażenowanie.

5. Co jest ważniejsze - literatura czy polityka?

Zależy dla kogo. Dla większości pewnie polityka. Ludziom się wydaje, że polityka ich dotyczy, że biorą w niej udział. Zapewne w jakimś sensie tak jest. Ale ja zawsze chciałem mieć ciekawe życie, więc wybrałem literaturę. Polityka jest nudna. Przynajmniej ta nasza, tutejsza. Ona jest pewnie bardziej zajmująca w skali świata, jakichś megaprocesów, hiperprojektów, ścierania się wielkich sił. Ale w naszej skali to jest raczej kabaret, który od czasu do czasu zamienia się w tragikomedię. Nie ma ciekawych, dramatycznych postaci. Ledwo kilka. Był Jaruzelski, Wałęsa, Lepper, teraz Kaczyński. Poza tym nie ma na kim oka zawiesić. Dla naszej prowincjonalnej polityki to pewnie dobrze, ale dla literatury - gorzej.

6. Kto z 20 nominowanych powinien dostać w tym roku Nike?

No oczywiście, że przede wszystkim ja. Ale jak już miałbym być taki uprzejmy oraz altruistyczny, to ktoś z naszego wydawnictwa. Na przykład Justyna Bargielska, ma potencjał. Poza tym Justyna rok po roku wzięła Gdynię, więc byłaby piękna seria. Jak rozbicie banku w Monte Carlo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':