W 1989 r. komuniści przegrali wybory w Polsce. Ordynacja gwarantowała obozowi władzy większość w Sejmie, więc prawdziwym sprawdzianem poparcia społecznego były wybory do Senatu. Tutaj rezultaty były jednoznaczne: 99 proc. mandatów przypadło kandydatom "Solidarności". W tych wyborach społeczeństwo pokazało, że chce wolności i zmiany systemu.
Władza komunistyczna nie usiłowała unieważnić wyniku wyborów. Tym samym został przesądzony pokojowy kształt przemian demokratycznych w Polsce. Pierwszy raz w historii rządzący komuniści zdecydowali się zerwać z doktryną, która głosiła, że "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy".
Jednak te rewelacje nie trafiły wtedy na czołówki gazet na całym świecie. Sensację z Polski wyparły koszmarne informacje o masakrze młodzieży od kilku tygodni domagającej się wolności na placu Niebiańskiego Spokoju, Tiananmen, w Pekinie. Komunizm pokazał swoją drugą - rzec by można - prawdziwą twarz.
4 czerwca 1989 r. zobaczyliśmy dwie różne odpowiedzi komunizmu na kryzys: prowadzące ku demokratycznym reformom i ku krwawym represjom. Gorbaczow mówił wtedy o pierestrojce, Europa Środkowo-Wschodnia dokonywała wielkiej demokratycznej zmiany. W tym samym czasie w Chinach Deng Xiaoping zdławił ruch odnowy gąsienicami czołgów.
Skutki zmian w naszym regionie były zaskakujące. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej wkroczyły na drogę demokratycznych przemian i gospodarki rynkowej. Wnet rozpadł się Związek Sowiecki. Zarazem w Jugosławii wybuchła wieloletnia krwawa wojna domowa.
Z perspektywy 22 lat trudno o jednoznaczny morał z ówczesnych wydarzeń. Dziś
Rosja jest w głębokim kryzysie gospodarczym, który łagodzą wysokie ceny ropy i gazu. Modernizacja jest hasłem dnia, a system polityczny ewoluuje od republiki parlamentarnej do autorytaryzmu. Autorytaryzm ten bywa liberalny, czego dowodem wolność słowa w rosyjskich gazetach czy internecie albo to, że odbywają się w Rosji wolne od cenzury publiczne debaty. Ale bywa też okrutny - dowodem wieloletnie uwięzienie i kolejne procesy Michaiła Chodorkowskiego, który ośmielił się przeciwstawić Putinowi.
Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, zachowując instytucje systemu demokratycznego, wciąż zmagają się z tendencjami populistycznymi, z nacjonalizmem etnicznym, z pokusą rządów autorytarnych (przykładem
Węgry rządzone przez Viktora Orbána i jego Fidesz).
Chiny nieprzerwanie są dyktaturą, momentami łagodną, momentami surową, ale są też krajem wielkiego sukcesu ekonomicznego.
System chiński przypomina centaura: to osobliwa krzyżówka gospodarki rynkowej z dyktaturą partii komunistycznej, wielkie reformy okupione terrorem i represjami wobec inaczej myślących, lęk przed demokracją - przykładem uwięzienie dysydenta Liu Xiaobo, dziś laureata Nagrody Nobla, czy Aia Weiweia, wielkiego artysty cieszącego się sławą międzynarodową, albo blokada internetu, by nie dotarły do Chin wiadomości o rewolucjach arabskich.
Sukces gospodarczy Chin budzi podziw - chińskie miasta dorównują dziś bogactwem i nowoczesnością najważniejszym miastom Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Z kraju nędzy i zacofania Chiny stały się najważniejszą z gospodarek świata. Ich wzrost pozwolił osiągnąć potencjał gospodarczy nie mniejszy niż amerykański. Dlatego fascynuje nas pytanie: dlaczego państwo tak bezprzykładnego sukcesu boi się własnych obywateli, dlaczego odcina ich od wiedzy o świecie, dlaczego ludzi znanych z samodzielnego myślenia - krytycznego wobec władzy - więzi i skazuje na wieloletnie więzienie?
Istnieje wiele odpowiedzi na te pytania. Na jedno, najważniejsze, nie ma jednak odpowiedzi - dokąd to zmierza?
My, Polacy, powtarzaliśmy sobie w najgorszych czasach, że każda dyktatura ma swój kres; że po najdłuższej nawet nocy następuje świt; że po czasach zniewolenia wyjdziemy na jasne słońce wolności. Empiria przyznała nam rację.
Chińskie doświadczenie nakazuje powrót do tych pytań. Czy fenomenalne osiągnięcia gospodarki chińskiej pozwolą na wieczne trwanie dyktatury za cenę życia w bogactwie?
Czy wzorem dla przyszłości świata nie będą kraje demokratyczne, lecz państwa bogate i piękne, ale którym całkowicie obce są wartości demokracji? Czy działania dzielnych chińskich demokratów są zapowiedzią zmian prowadzących ku wolności czy raczej pogłosem ginącego świata wartości i instytucji demokratycznych?
Nie potrafię odpowiedzieć dzisiaj na te pytania, ale w 22. rocznicę wyborów w Polsce i masakry na głównym placu stolicy Chin należy je ponownie stawiać.