Ponad połowa Polaków nie tylko nie czyta książek, ale nie jest w stanie przebrnąć przez tekst dłuższy niż 3 strony. Jeśli szybko nie poradzimy sobie z odwrotem rodaków od książek, czeka nas cywilizacyjna zapaść. Dlatego rozpoczęliśmy akcję ''Czytamy w Polsce''.
Co czytają Michnik, Stasiuk, Świetlicki, Kondrat, Hartman? Jakie książki odmieniły ich życie? Codziennie w ''Gazecie Wyborczej'' i na wyborcza.pl nowe rozmowy z cyklu ''Czytamy w Polsce''.
McLuhan, Domosławski i Korczak, lektury szkolne i porno. O czym jeszcze w nowym magazynie ''Książki''? Dowiedz się więcej!
Grzegorz Sroczyński: Kto cię nauczył czytać?Adam Michnik: Profesor Marian Falski. Pewnie tak jak ciebie.
Pamiętasz pierwszą ważną książkę?- "Trylogia" Sienkiewicza. Olśnienie.
Okropna.- Fantastyczna. Barwny epos, po którym wydawało mi się, że wszystko wiem o życiu i o Polsce. Miałem 11 lat i byłem uwiedziony. Pamiętam, że z wypiekami na policzkach dyskutowałem z tatą, kto jest piękniejszą postacią: Skrzetuski, Kmicic czy Wołodyjowski. Przy Wołodyjowskim tata pokiwał głową: "No tak, dzielny rycerz, dzielny żołnierz, ale gdyby Rzeczpospolita składała się tylko z takich ludzi, to byłaby bardzo uboga".
No i miał rację.- Zgoda. Ale ja byłem przecież dzieciak, zmiłuj się! Wiedziałem, że trzeba być dzielnym jak Wołodyjowski, w najważniejszym momencie powiedzieć: "Nic to!". Mieć fantazję jak Andrzej Kmicic, ale umieć się nawrócić. I być wiernym Rzeczypospolitej oraz żonie jak pan Skrzetuski. Potem oczywiście przeczytałem Sienkiewicza krytycznie.
Co ważnego było dalej?- "Zniewolony umysł" Miłosza. Miałem 17 lat. Książka zakazana, ale można ją było czytać na miejscu w Bibliotece Narodowej. Dopiero po 1968 roku zakazali Bibliotece udostępniać tego typu literaturę.
Co ci dała ta książka?- Nie tylko ta. Również "Zdobycie władzy" i "Rodzinna Europa", bo przeczytałem je zaraz po "Zniewolonym umyśle". Zobaczyłem, że da się krytykować Polskę Ludową z pozycji lewicowych.
Czyli?- Miłosz chłostał rzeczywistość z pozycji, które rozumiałem. I które były mi bliskie. Pokazywał, że można pozostać przy wrażliwości lewicowej, a jednocześnie nienawidzić komunizmu. Że jak walę w ten ustrój z grubej rury, to nie muszę od razu stawać się zwolennikiem feudalizmu czy przedwojennych nierówności społecznych, że nie muszę zapisywać się do endecji. To była duża ulga.
Kim wtedy byłeś?- Ja bym to dziś określił jako lewicowy antystalinizm.
Jak twój tata?- Nie. On już chyba nie był lewicowy. Zrobił się okropnie proamerykański.