http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Michnik: Książki, które zmieniły moje życie

Rozmawiał Grzegorz Sroczyński
2011-06-13, ostatnia aktualizacja 2011-06-14 18:22

Adam Michnik
Adam Michnik
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Jak ten świat smakować, nauczył mnie Proust. W latach 70., jak mnie posadzili

Czesław Miłosz
Fot. ANDRZEJ IWANCZUK
Czesław Miłosz
Leszek Kołakowski
fot. AG
Leszek Kołakowski
Zbigniew Herbert
Fot. Kuba Atys / AG
Zbigniew Herbert
SERWISY

Ponad połowa Polaków nie tylko nie czyta książek, ale nie jest w stanie przebrnąć przez tekst dłuższy niż 3 strony. Jeśli szybko nie poradzimy sobie z odwrotem rodaków od książek, czeka nas cywilizacyjna zapaść. Dlatego rozpoczęliśmy akcję ''Czytamy w Polsce''.
Co czytają Michnik, Stasiuk, Świetlicki, Kondrat, Hartman? Jakie książki odmieniły ich życie? Codziennie w ''Gazecie Wyborczej'' i na wyborcza.pl nowe rozmowy z cyklu ''Czytamy w Polsce''.


McLuhan, Domosławski i Korczak, lektury szkolne i porno. O czym jeszcze w nowym magazynie ''Książki''? Dowiedz się więcej!



Grzegorz Sroczyński: Kto cię nauczył czytać?

Adam Michnik: Profesor Marian Falski. Pewnie tak jak ciebie.

Pamiętasz pierwszą ważną książkę?

- "Trylogia" Sienkiewicza. Olśnienie.

Okropna.

- Fantastyczna. Barwny epos, po którym wydawało mi się, że wszystko wiem o życiu i o Polsce. Miałem 11 lat i byłem uwiedziony. Pamiętam, że z wypiekami na policzkach dyskutowałem z tatą, kto jest piękniejszą postacią: Skrzetuski, Kmicic czy Wołodyjowski. Przy Wołodyjowskim tata pokiwał głową: "No tak, dzielny rycerz, dzielny żołnierz, ale gdyby Rzeczpospolita składała się tylko z takich ludzi, to byłaby bardzo uboga".

No i miał rację.

- Zgoda. Ale ja byłem przecież dzieciak, zmiłuj się! Wiedziałem, że trzeba być dzielnym jak Wołodyjowski, w najważniejszym momencie powiedzieć: "Nic to!". Mieć fantazję jak Andrzej Kmicic, ale umieć się nawrócić. I być wiernym Rzeczypospolitej oraz żonie jak pan Skrzetuski. Potem oczywiście przeczytałem Sienkiewicza krytycznie.

Co ważnego było dalej?

- "Zniewolony umysł" Miłosza. Miałem 17 lat. Książka zakazana, ale można ją było czytać na miejscu w Bibliotece Narodowej. Dopiero po 1968 roku zakazali Bibliotece udostępniać tego typu literaturę.

Co ci dała ta książka?

- Nie tylko ta. Również "Zdobycie władzy" i "Rodzinna Europa", bo przeczytałem je zaraz po "Zniewolonym umyśle". Zobaczyłem, że da się krytykować Polskę Ludową z pozycji lewicowych.

Czyli?

- Miłosz chłostał rzeczywistość z pozycji, które rozumiałem. I które były mi bliskie. Pokazywał, że można pozostać przy wrażliwości lewicowej, a jednocześnie nienawidzić komunizmu. Że jak walę w ten ustrój z grubej rury, to nie muszę od razu stawać się zwolennikiem feudalizmu czy przedwojennych nierówności społecznych, że nie muszę zapisywać się do endecji. To była duża ulga.

Kim wtedy byłeś?

- Ja bym to dziś określił jako lewicowy antystalinizm.

Jak twój tata?

- Nie. On już chyba nie był lewicowy. Zrobił się okropnie proamerykański.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12
  • 5
  • 1
  • 8
  • 6
  • 45 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    82 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':