Ile jest w Polsce bibliotek publicznych z certyfikatem Biblioteki+? Pięć, dziesięć, sto? Nie zgadniecie państwo - ani jednej. Logo Biblioteki+ można zobaczyć jedynie na stronach internetowych Ministerstwa Kultury.
Ogłoszony w 2008 roku program Biblioteka+ miał na wzór skandynawski przekształcić biblioteki publiczne w małych miejscowościach w nowoczesne centra kultury, w których można nie tylko wypożyczyć książkę, ale też skorzystać z internetu i baz danych, zorganizować zebranie organizacji pozarządowej czy warsztaty filmowe.
Początkowo Biblioteka+ była programem Ministerstwa Kultury, od zeszłego roku ma status wieloletniego programu rządowego. Przypomina budowę "orlików": państwo pokrywa 40 proc. kosztów inwestycji (remontu lub budowy), resztę finansują wspólnie samorządy gminny i wojewódzki. Na ten cel zarezerwowano w
budżecie państwa 150 mln zł na najbliższe pięć lat.
Problem w tym, że gminy nie garną się do programu. W pierwszych dwóch naborach zgłosiło się tylko 14 bibliotek z 2,3 tys. objętych programem, czyli 0,6 proc. Dotacje otrzymało ostatecznie 13 gmin (jeden wniosek nie spełniał wymogów formalnych), głównie na remonty i budowę nowych bibliotek. W rezultacie z zarezerwowanych na ten rok 15 mln zł rozdzielono do tej pory nieco ponad 5 mln zł.
Podstawowy problem to brak pieniędzy w samorządach. - Program "Biblioteka+. Infrastruktura bibliotek" ogłoszono w czasie roku budżetowego, kiedy wszystkie wydatki były już zaplanowane. Gminy w ostatnich latach dużo inwestowały, trudno oczekiwać, że znajdą nagle dodatkowe środki - mówi Grzegorz Gauden, szef Instytutu Książki, który odpowiada za realizację programu. Okazało się, że gmin po prostu na to nie stać.
Barierą jest 60-procentowy udział własny - poprzednie programy wspierania bibliotek zakładały większy udział
budżetu państwa. Tu zdecydowano się na większe zaangażowanie samorządów, m.in. po to, aby wzięły odpowiedzialność za swoje placówki.
Biblioteki gminne ucierpiały w czasie transformacji. Wiele działa w przypadkowych siedzibach, tylko połowa ma dostęp do internetu, zaledwie 15 proc. jest dostępnych dla niepełnosprawnych. Zbiory są przestarzałe, o nowości trudno. W Europie biblioteki kupują średnio 25 woluminów na 100 mieszkańców rocznie, w Polsce - tylko siedem woluminów.
Dyr. Gauden podkreśla, że z roku na rok sytuacja się poprawia. Z mikrograntów Ministerstwa Kultury wyremontowano blisko pół tysiąca placówek, w ponad 300 założono ogólnopolski katalog MAK+. TP SA podłączyła do internetu ponad 3 tys. bibliotek (przez trzy lata dostęp jest darmowy). W modernizację polskich bibliotek zaangażowała się także fundacja Billa i Melindy Gatesów, która za pośrednictwem Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego wyposażyła blisko 2 tys. bibliotek w sprzęt komputerowy i przeszkoliła tysiące bibliotekarzy. W sumie sprzęt otrzyma ponad 3,3 tys. bibliotek.
Mimo to gminnym bibliotekom wciąż daleko do standardów europejskich. Pokazuje to certyfikat Biblioteki+, czyli biblioteczny znak jakości nadawany od zeszłego roku przez Bibliotekę Narodową. Aby go dostać, biblioteka gminna musi spełnić 35 kryteriów, posiadać m.in. stanowiska z internetem, odpowiednią wielkość pomieszczeń (minimum 150 m kw. w przypadku biblioteki wiejskiej, 400 m - w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców), przestrzeń na imprezy czytelnicze, odnawiany zbiór książek, a także katalog cyfrowy dostępny w internecie i obejmujący minimum połowę zbiorów. W nagrodę za spełnienie kryteriów biblioteka z certyfikatem dostaje dodatkowe punkty przy staraniu się o ministerialne dotacje na zakupy nowości i wyposażenie.
Mimo zachęt i korzyści certyfikatu nie ma do dziś żadna biblioteka. Dwie biblioteki - w Kałuszynie i Kudowie-Zdroju - które jako pierwsze rok temu uzyskały certyfikat, straciły go w kwietniu tego roku. Bibliotekarze z innych ośrodków odkryli, że nie spełniają niektórych kryteriów, m.in. nie mają katalogów online. Zarzuty potwierdziła kontrola komisji certyfikującej.
Razem z certyfikatem biblioteki utraciły ministerialną dotację po 30 tys. zł na nowości.
Dlaczego przyznano certyfikat, mimo że biblioteki nie spełniały wszystkich kryteriów? Tomasz Makowski, szef Biblioteki Narodowej, podejrzewa, że gminy pośpieszyły się ze zgłoszeniem, licząc na to, że przed przyznaniem tytułu uda się uzupełnić braki. Certyfikat przyznawany jest na podstawie deklaracji gminy i samych bibliotekarzy. Dane powinna zweryfikować wojewódzka biblioteka publiczna, ale system nie zadziałał.
Gorzej, że do drugiego naboru na certyfikaty nie zgłosiła się żadna biblioteka. Czy oznacza to, że kryteria są zbyt wyśrubowane?
- Nie wolno obniżać standardów - uważa dyr. Makowski. - To, czego oczekujemy od bibliotek, to cywilizacyjne minimum. Certyfikat Biblioteki+ pozwala co roku sprawdzić, ile bibliotek gminnych je spełnia. Dzisiaj nie spełnia go żadna i to obrazuje skalę zaniedbań.
W przyszłym roku na modernizację bibliotek gminnych z budżetu państwa ma pójść 42 mln zł. Nie wiadomo jednak, czy wobec spowolnienia gospodarczego i cięć w budżetach samorządy znajdą pieniądze na wkład własny. Już wiadomo, że w tym roku nie uda się wydać całej zarezerwowanej kwoty 15 mln zł. Resort kultury stara się przerzucić niewykorzystane środki na przyszły rok; jednak jeśli się to nie uda, pieniądze wrócą do budżetu państwa i dla bibliotek będą stracone.
Jak uratować Bibliotekę+? Zdaniem dyr. Makowskiego potrzebna jest nowelizacja, która zmniejszy wymagany wkład własny samorządu. - Czytelnictwo wymaga reanimacji, nie możemy czekać, aż w samorządach poprawi się sytuacja. Obecny wkład własny był ustalany w innych czasach, teraz każdy samorząd ma budżet na styk, biblioteka na pewno nie jest na początku listy potrzeb, ale w tyle, za szkołą i szpitalem.
Gauden: - Odrabiamy zaległości z ostatnich 20 lat. Wszystkim mówię, że to długi marsz, a nie jednorazowa akcja. Powoli zmienia się klimat wokół bibliotek, samorządowcy nie traktują ich jako dopust boży, ale szansę dla lokalnych społeczności. Pierwsze znaczące efekty programu "Biblioteka+. Infrastruktura bibliotek" zobaczymy za dwa-trzy lata.
Projekt dla bibliotek 16 listopada przedstawiciele Obywateli Kultury, nieformalnej inicjatywy na rzecz zmian w polskiej kulturze, przekazali ministrowi Michałowi Boniemu projekt "Narodowego programu rozwoju czytelnictwa". To wieloletni program wspierania bibliotek i promocji czytelnictwa, z którego mają być finansowane m.in. zakupy książek do bibliotek, poprawa dostępu dla niepełnosprawnych i pomoc w tworzeniu organizacji pozarządowych - tak aby biblioteki publiczne stały się autentycznym ośrodkiem życia społeczności. Obywatele Kultury chcą, aby w przyszłym roku rząd przeznaczył na realizację programu 40 mln zł. Wspieranie czytelnictwa było jednym z postulatów Paktu dla Kultury, umowy społecznej między rządem a Obywatelami Kultury podpisanej w maju tego roku.