Violetta Szostak: Jeśli Pan Bóg zapyta: "Co w życiu przeczytałeś?". Co rabin odpowie?
Michael Schudrich: Pierwsza będzie Tora. A dlaczego czytałem Torę? Bo chciałem wiedzieć, czego Pan Bóg chciałby ode mnie.
Pamięta rabin pierwsze czytanie?
- Miałem wtedy z pięć lat. My z tym zaczynamy wcześnie. Choć wtedy to jeszcze bardziej słuchałem, niż czytałem. A sam kiedy zacząłem czytać? Miałem może siedem lat.
I jak to było?
- To było pół wieku. Ale pamiętam, kiedy zacząłem starać się czytać Torę po hebrajsku - bo wcześniej czytałem po angielsku. I pamiętam, jakie to było dla mnie ważne. Ja tak bardzo chciałem! I jaki czułem się dumny, kiedy udało się rozumieć jedno zdanie, drugie zdanie... Jaki byłem szczęśliwy, że rozumiałem.
Czytanie jest ważne w judaizmie?
- Co znaczy "ważne"? To jest więcej niż ważne, to jest podstawowe. My powinniśmy studiować coś codziennie: Torę, Talmud, słowo Boga. Nie tylko mamy obowiązek się modlić, ale i czytać. I każdy człowiek musi robić to samodzielnie. Nie wystarczy, że rabin wie wszystko, a ja przyjmuję tylko ideę i załatwione. Całe życie trzeba zgłębiać słowo we własnym imieniu.
Pochodzi rabin z Nowego Jorku, poza Torą, co rabin tam czytał, gdy był dzieckiem?
- Nie pamiętam tytułów. Ale pamiętam, że chciałem być "rabin-cowboy".
To znaczy?
- Jak każdy amerykański chłopak chciałem być kowboj Ale mój tata był rabinem, więc jako dobry syn, chciałem być też jak tata. Zdecydowałem więc, że będę "rabin-kowboj". Niektórzy mówią, że trochę taki jestem.
Jakie książki poza Torą są ważne dla rabina?
- Nie chciałbym opowiadać tylko o żydowskich, bo musiałby być i Talmud, czyli komentarz do Tory, i Sidur - modlitewnik żydowski, ważny dla mnie. Tam poznałem słowa, które pomogły mi się modlić. Każdy człowiek ma potrzebę modlitwy, ale nie zawsze się udaje, czasami brakuje słów. Modlitewnik daje mi do dziś słowa, jakimi mogę rozmawiać z Bogiem.
A o jakich książkach niereligijnych opowiedziałby rabin Panu Bogu?
- Kiedyś wielkie wrażenie zrobiła na mnie książka "Our Town".
"Nasze miasto" Thorntona Wildera? Małe miasteczko, dziewczyna nagle umiera, ale wraca jeszcze i ogląda jeden dzień ze swojego zwykłego życia?
- O tak, tak! I ona nie rozumie, że "ja już nie żyję"... Nie jesteśmy świadomi tego, co mamy, widzimy to, dopiero kiedy już nie mamy. Człowiek powinien cieszyć się każdą chwilą. Przeczytałem tę książkę, kiedy miałem z 15 lat, i ona naprawdę mną wstrząsnęła, myślę, że wywarła wpływ na całe moje życie.
Bardzo też polubiłem Arthura Millera, szczególnie "Death of a Salesman".
Źródło: Gazeta Wyborcza