http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Umberto Eco: Wszyscy mamy paranoję

Rozmawiała Miłada Jędrysik
2011-09-09, ostatnia aktualizacja 2011-09-13 11:12

- W księgarniach specjalizujących się w okultyzmie Dan Brown kupował te same prace co ja. Tyle tylko że ja nie traktowałem ich poważnie, a on tak - opowiada "Książkom" Umberto Eco. Cały wywiad w najnowszym numerze kwartalnika (w sprzedaży od 13 września)

Umberto Eco
Fot. Wojciech Druszcz / Agencja Gazeta
Umberto Eco


Miłada Jędrysik: Co za dziwny zbieg okoliczności: my tu sobie rozmawiamy, a w Warszawie trwa prezentacja raportu o katastrofie smoleńskiej. Po katastrofie teorie spiskowe w Polsce eksplodowały. "Cmentarz w Pradze" też jest przede wszystkim o spiskach. A raczej o tym, jak powstają teorie spiskowe.

Umberto Eco: Ale przecież prawdziwe spiski też się zdarzają. Tylko że o nich wcześniej czy później dowiadują się wszyscy. Bo kończą się fiaskiem właśnie dlatego, że wszyscy już o nich wiedzą. A kiedy kończą się sukcesem, po prostu przechodzimy nad nimi do porządku dziennego.

Na przykład?

- Juliusz Cezar. Przecież stracił życie w wyniku spisku. Wiemy o tym od pamiętnych id marcowych. Czy istniał spisek Katyliny, który miał doprowadzić do zamachu stanu w Rzymie? Tak, ujawnił go Cyceron. A loża masońska P2?

Rzeczywiście działała we Włoszech w latach 70. i 80. XX wieku.

- I była tajna. To był w gruncie rzeczy spisek mający na celu przejęcie władzy. Bardzo udany - połowa spiskowców jest dziś we włoskim rządzie (śmiech).

Z premierem Berlusconim na czele. No dobrze, to prawdziwe spiski. A na czym polega paranoja spisku?

- Na przekonaniu, że wszystko, co się nam przydarza, jest wynikiem działania tajemniczych sił. "Protokoły mędrców Syjonu", o których piszę w "Cmentarzu...", zaliczają się właśnie do teorii paranoicznych. A tych zwykle używają dyktatury, żeby usprawiedliwić własne niepowodzenia.

"Protokoły..." mówią o światowym spisku Żydów, a zostały napisane prawdopodobnie na zamówienie carskiej ochrany. Specjalnie po to, żeby szerzyć antysemityzm i odwrócić uwagę poddanych od nieprawości caratu.

- Ale nie tylko dyktatury wrogimi spiskami usprawiedliwiają swoje niepowodzenia. Na przykład pisarz grafoman będzie twierdził, że za brakiem jego zasłużonego sukcesu stoi mafia pisarzy i wydawców.

Właściwie każdemu przychodzą do głowy lekko paranoiczne myśli, nieprawdaż? Kiedy w sobotę wybieram się gdzieś autostradą, która oczywiście jest zakorkowana, myślę sobie, że to wina rządu albo firmy nią zarządzającej. A przecież to przede wszystkim moja wina. Moja i wszystkich podobnych mi idiotów: wyruszyliśmy w sobotę, wiedząc, że na pewno utkniemy w korku. Ale że nie chcemy się przed sobą do tego zidiocenia przyznać, szukamy jakiegoś małego spisku na usprawiedliwienie.

Teoria spisku porządkuje życie, jest lekarstwem na jego nieprzewidywalność. Niedawno wszyscy przestraszyliśmy się śmiercionośnych ogórków przenoszących bakterię EHEC. Strach był tym większy, że nie wiedzieliśmy, skąd naprawdę nadchodzi zło. Łatwo byłoby nam uwierzyć, że ogórki zatruł jakiś ben Laden.

- Jednak najważniejsze jest chyba to, że spisek zdejmuje winę z nas samych. Nie zrobiłem kariery, bo miałem zawistnego szefa. Albo dlatego, że akurat jacyś Żydzi...

Po przeczytaniu pana książki czytelnik może się poczuć trochę uspokojony - teraz wie wreszcie, kto stoi za wszystkimi tajemniczymi aferami XIX w. Pański główny bohater macza palce w aferze Dreyfusa i jest odpowiedzialny za niewyjaśnione do dziś zatopienie parowca "Ercole", na którym zginął poeta Ippolito Nievo i księgi rachunkowe wyprawy Garibaldiego na Sycylię. Dlaczego wybrał pan właśnie XIX w.?

- Bo wtedy powstały "Protokoły mędrców Syjonu", ale też zdarzyło się coś nowego, jeśli chodzi o antysemityzm. Aż do rewolucji francuskiej był on teologiczny, Żydów oskarżano o zabicie Chrystusa. Żyli w gettach, przez które od czasu do czasu przetaczały się krucjaty, paląc, mordując i zabierając Żydom trochę złota. Ale nikt ich nie oskarżał, że chcą rządzić światem.

Byli zbyt biedni i zbyt mało wpływowi?

- Właśnie. Po rewolucji francuskiej Żydzi emancypują się, niektórzy asymilują, stają się częścią społeczeństwa. Zostają adwokatami, uczonymi, ale też bankierami. Reakcją jest laicki antysemityzm, który pozwolił stworzyć teorię uniwersalnego żydowskiego spisku mającego na celu zawładnięcie światem. To nie był zresztą tylko jakiś obskurantyzm. Pisząc "Cmentarz...", odkryłem dla siebie cały nurt antysemityzmu socjalistycznego, który identyfikował Żyda z kapitalistą, z "Rotszyldem". Jego przedstawicielem był jeden z bohaterów mojej książki, francuski pisarz Alphonse Toussenel. W tym samym czasie, gdy ukazywała się moja powieść, włoski uczony Michele Battini opublikował pracę zatytułowaną "Socjalizm imbecyli". To wyrażenie autorstwa, zdaje się, Gramsciego dotyczy właśnie socjalistycznego antysemityzmu.

Ale pisaniu towarzyszą również motywy nieświadome i perwersyjne.

Na przykład?

- Wybór padł na XIX w. również dlatego, że miałem wielką ochotę napisać un roman-feuilleton, czyli powieść w odcinkach, podobną do tych, które wtedy publikowały gazety. To właśnie powieści tego typu, chociażby "Ludzkie tajemnice" Eugeniusza Sue, zainspirowały "Protokoły mędrców Syjonu". U Sue chodziło wprawdzie o spisek kierowany przez jezuitów, ale schemat był ten sam. Wystarczyło tylko zamienić nielubianych zakonników na Żydów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 15
  • 5
  • 3
  • 4
  • 1
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':