Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Tomasz Kwaśniewski*: Powiedziałeś mi wcześniej, że jesteś wdzięczny "Gazecie Wyborczej", za co? Rafał Porzeziński**: Jestem chrześcijaninem, katolikiem, a "Gazetę" postrzegam jako miejsce bardzo od tego dalekie. Nie kupuję jej, czytam ze smutkiem, czasem ze złością. Nie zgadzam się z jej linią, ale jak się okazuje, są sprawy, o które możemy walczyć wspólnie. Cieszę się, że podjęliście sprawę poruszoną w najnowszej akcji naszego stowarzyszenia, i to bez zbędnych pytań czy rozterek.
Za to jestem wdzięczny.
Przypomnij, proszę, na czym polegała, a w zasadzie polega, wasza ostatnia akcja. - Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale najlepiej sprzedawanym tygodnikiem w Polsce jest "Tele Tydzień": milion trzysta tysięcy egzemplarzy. Sam producent, czyli wydawnictwo Bauer, mówi, że jego tygodnik dociera do siedmiu milionów odbiorców.
Wydawnictwo Bauer definiuje to pismo jako familijne, a jednocześnie od lat umieszcza w nim reklamy ostrych filmów pornograficznych na telefon. Czasem za złotówkę plus VAT.
Co ciekawe, reklamy tych filmów umieszcza pomiędzy reklamami dzwonków, tapet i gier. W tym tych
dla dzieci.
Doniesienia o tym spływały do nas od kilku miesięcy, a od mniej więcej trzech rozpoczęliśmy research. Sprawdzaliśmy, do kogo należy ten rynek, kto jest za to odpowiedzialny i co można z tym zrobić.
Kodeks karny, konkretnie artykuł 202., mówi m.in., że nie można rozpowszechniać treści pornograficznych w taki sposób, by mogły się z nimi zapoznać osoby małoletnie.
24 maja złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez dwie firmy dystrybuujące ostrą pornografię przez sieci telefonów - to Emisja SA oraz Creative Team SA. Obie firmy, co sprawdziliśmy, nie weryfikują wieku swoich klientów. Wystarczy anonimowym kliknięciem potwierdzić pełnoletność.
Jednocześnie za naszą sprawą ludzie wysłali - dziś już ponad dwa tysiące - listów do wydawnictwa Bauer z protestem co do dystrybucji reklam tychże firm na łamach jego tygodników.
Po trzech godzinach od złożenia zawiadomienia i wysłania listów zarząd wydawnictwa Bauer wydał oświadczenie, że od 1 lipca tego typu reklam już nie będzie.
Sukces błyskawiczny. - Z jednej strony tak, a z drugiej Bauer jeszcze przez cały miesiąc zamierza czerpać zyski z czegoś, co sam chyba uznaje za niestosowne. Czyli zarówno w Dzień Dziecka, jak i w Dzień Ojca wielomilionowe nakłady jego czasopism będą okraszone reklamami ostrej pornografii.
Poza tym mieliśmy nadzieję, że Bauer zrobi więcej, bo jak się okazuje, sam dystrybuuje pornografię za pośrednictwem telefonów komórkowych. A robi to przez serwis Hit Max.
Nie złożyliśmy zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez wydawnictwo Bauer, bo chcieliśmy dać im możliwość wyjścia z twarzą. Natomiast zaraz po oświadczeniu zarządu tego wydawnictwa, które "podzielając obawy i zastrzeżenia czytelników swoich czasopism", wycofało się z reklamowania tego typu usług, wysłaliśmy SMS-a i z Hit Max otrzymaliśmy ostre porno bez faktycznej weryfikacji wieku.
Rozumiem, że to, na czym wam zależy... - ... to to, by przestrzegane było prawo, które mówi, że małoletni poniżej 15 lat nie może mieć dostępu do pornografii. Czyli żeby dystrybutor, nim wyśle komuś film, weryfikował jego wiek. Jak? W Wielkiej Brytanii i innych krajach potrafią to robić. Trzeba wykazać się pełnoletnością, żeby korzystać z serwisów dla dorosłych. W jaki sposób to robią? Nie mam pojęcia, to nie sprawa rodziców, tylko tych, którzy na tym zarabiają.
Druga sprawa - zależy nam na tym, by na łamach czasopism familijnych reklamy porno nie były zamieszczane obok reklam adresowanych również do
dzieci.