http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miał się wysadzić by zabić. Wyznania 14-letniego zamachowca

sand
2010-10-27, ostatnia aktualizacja 2010-10-27 18:20

- Włożysz kurtkę z ładunkiem wybuchowym i pójdziesz na cel - mówili mi - Zobaczysz, jak wrota niebios otwierają się przed tobą. Wejdziesz do nieba i nie będziesz nic czuł. Tylko wokół ciebie ludzie będą eksplodowali - opowiada Abdus Salam z Pakistanu.

po zamachu
Fot. Fareed Khan AP
po zamachu
ZOBACZ TAKŻE
14-letni Abdus Salam przygotowywany był na zamachowca - samobójcę. Po tym, jak wszyscy kierujący nim starsi koledzy zostali aresztowani, zdecydował się opowiedzieć swoją historię dziennikarzowi BBC i rozpocząć nowe życie.

- Moja rodzina mieszka w Karaczi od 30 lat. Mam pięciu braci - zaczyna Salam. - Najstarszy z nich prowadzi wraz z ojcem wypożyczalnię maszyn budowniczych.

Miał zwyczaj spędzania czasu pod sklepem prowadzonym przez niejakiego Zahira. - Był tam zwykle Zahir, Sher Rahman i Zainullah, wszyscy starsi ode mnie. Są Talibami. Zahir i Sher Rahman pochodzą z Afganistanu, walczyli tam. Rozmawialiśmy zwykle o dżihadzie, atakach samobójczych i takich rzeczach - opowiada młody Pakistańczyk.

- Zahira znam od trzech lat. Pewnego dnia powiedział mi na boku, że zamierza być fedainem - zamachowcem-samobójcą. Spytałem go, dlaczego. Powiedział, że kiedy pewnego dnia stanie przed Allahem i okaże się, że nic dla niego nie zrobił, pójdzie do piekła. A tak będzie mógł powiedzieć, że miał ciało, które rozsadził na strzępy w akcie poświęcenia.

Następnie Salam opowiada, jak przedstawiono go bojownikowi afgańskiemu o nazwisku Sher Rahman. - Powiedziałem mu, że chciałbym pojechać do Afganistanu zabijać Amerykanów, że chcę być fedainem. Sher Rahman odparł, że nie wjadę do Afganistanu, bo nie mam brody, ale mogę popełnić atak samobójczy tu, w Karaczi, i tak samo zdobędę uznanie niebios. Jednocześnie ostrzegł mnie, że jeśli komukolwiek pisnę słowo o naszej rozmowie, utnie mi głowę. Bałem się tak, że było mi słabo. 24 godziny na dobę powtarzałem: "Niebo, fedain, fedain, niebo".

- Odpowiedziałem Sher Rahmanowi, że mogą mnie obudzić nawet w środku nocy, jestem gotowy by to zrobić. Chcę być fedainem. Niewiele osób idzie do nieba, a ja mam to szczęście - relacjonuje Salam. - Oni nigdy nie powiedzieli mi, kiedy to się stanie, ale ostatnio mówili, żebym był gotów w każdej chwili.

- Mój ojciec jest cukrzykiem i po tym kiedy się dowiedział o całej sprawie, bardzo zapadł na zdrowiu, nie może spać po nocach - kończy Salam. - Ale teraz Allah dał mi nowe życie. Chcę się skoncentrować na nauce, a później wstąpić do pakistańskiej armii.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':