Prezydent
USA Barack Obama potępił planowane przez pastora z Florydy spalenie egzemplarzy Koranu w rocznicę zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 roku. Także prezydent Pakistanu potępił plany spalenia Koranu. Asif Ali Zardari uznał je za "obrzydliwe" - podała w komunikacie kancelaria prezydenta.
Jak poinformowano, projekt ten "zaogni uczucia muzułmanów na całym świecie i nieodwracalnie zaszkodzi harmonii między (wyznawcami różnych) religii i pokojem na świecie".
Departament Stanu poprosił ambasady amerykańskie, by oceniły zagrożenie, jakie może dla nich stanowić plan spalenia w sobotę egzemplarzy Koranu - powiedział rzecznik Departamentu Stanu agencji AFP. Kilka palcówek dyplomatycznych już "opublikowało komunikaty ostrzegawcze" - powiedział rzecznik Mark Toner.
Pastor się zastanawia Pastor Terry Jones, który chce w sobotę spalić publicznie około 200 egzemplarzy Koranu, dał do zrozumienia, że może przemyśleć swoje plany, jeśli skontaktują się z nim władze amerykańskie.
- Oczywiście skłoniłoby to nas do zastanowienia. To zresztą teraz robimy. Nie sądzę, że moglibyśmy zignorować taki apel - powiedział w opublikowanym w czwartek wywiadzie przywódca liczącego ok. 50 wiernych Kościoła ewangelikalnego Dove World Outreach Center w Gainesville na Florydzie.
Pastor dodał w wywiadzie dla dziennika "USA Today", że jak dotąd nie skontaktował się z nim ani Biały Dom, ani Departamentu Stanu, ani Pentagon.
Drugi pod względem hierarchii pastor Kościoła Wayne Sapp powiedział ze swej strony, że wspólnota "wciąż się modli", i nie wykluczył rezygnacji z planów spalenia Koranu.
Pastor Terry Jones z liczącego około 50 wiernych Kościoła Dove World Outreach Center w Gainesville na Florydzie zapowiada, że w sobotę uczci rocznicę zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 roku spaleniem ok. 200 egzemplarzy Koranu.
Kościół wezwał wiernych z innych ośrodków religijnych do oddania w podobny sposób hołdu ofiarom ataków na wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku.
"Precz z Ameryką!" Przeciwko planom spalenia egzemplarzy Koranu protestowało na północ od Kabulu tysiące Afgańczyków - poinformowały władze lokalne. Manifestacja odbyła się w Mahmud Raki w prowincji Kapisa, w pobliżu dużej bazy lotniczej sił amerykańskich w Bagramie - powiedział gubernator prowincji Abdul Halim Ajar.
Zebrani skandowali "Precz z Ameryką!", a także wykrzykiwali inne hasła antyamerykańskie i antychrześcijańskie. Spalili również flagę amerykańską. Według rzecznika afgańskiego MSW Zemaraia Baszeriego inna manifestacja na mniejszą skalę odbyła się w okręgu Deh Zabat na północ od Kabulu.