Irshad Kassim, dyrektor lokalnego banku, miał szczęście. Zdecydował się nie lecieć samolotem, który rozbił się dziś w Pakistanie. Decyzję podjął w ostatnim momencie. - Bardzo wtedy padało. A w pobliżu lotniska jest wiele gór i są problemy z piorunami - mówi CNN Kassim. - Miałem lecieć, ale przez pogodę zrezygnowałem - dodał.
O katastrofie dowiedział się od razu, bo zadzwonili do niego z linii lotniczych. Pracownik linii myślał, że rozmawia z kimś z rodziny. "Chcielibyśmy zapytać, czy pan Irshad Kassim był na pokładzie" - usłyszał w słuchawce. Kassim wytłumaczył, że to niego chodzi i zaczął przepraszać, że zarezerwował i potwierdził lot, ale z niego nie skorzystał. Następnie pracownik linii poinformował go o katastrofie.
Kassim opowiedział też, jak przyjął wiadomość o tragedii: "Na początku nie mogłem uwierzyć. Następnie spojrzałem na zdjęcie swoich
dzieci. To normalna reakcja ojca".