http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krętacz jest krętaczem

Maciej Stasiński
2011-07-20, ostatnia aktualizacja 2011-07-19 23:34

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wykonał i nie zamierza wykonać wyroku sądu, który 7 lipca prawomocnie nakazał mu przeprosić Agorę za nieprawdziwe i godzące w dobre imię firmy wypowiedzi, że "Gazeta Wyborcza" to jak " z 1953 r." (organ KC PZPR), a Agora jest "pod kontrolą postkomunistycznej oligarchii" i "ma związki finansowe z układem oligarchicznym". Kaczyński - kiedy był premierem RP - wyznał to wszystko na łamach "Rzeczpospolitej" w 2007 r.

Maciej Stasiński
fot.
Maciej Stasiński
Przykro mi, obywatelowi wolnej i demokratycznej Polski, że były premier ma w nosie wyroki stanowione przez niezawisły sąd. W ten sposób utrwala odziedziczone po czasach zaborów, wojen i dyktatur ludowe przekonanie, że państwo i jego sądy są obce i nie zasługują na szacunek.

Z drugiej strony cieszę się z postawy Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego mianowicie, że utrwala on coraz powszechniejsze przekonanie, że przywódca opozycji i zdyscyplinowane zastępy jego wyznawców od dawna - i wtedy, kiedy byli opozycją, i wtedy kiedy rządzili, i teraz, kiedy znowu są w opozycji - niezmiennie wyznawali ten właśnie potoczny pogląd, że prawo jest dobre tylko wtedy, kiedy stoi po ich stronie, a jak stoi gdzie indziej, to tam jest ZOMO, bezprawie i komunizm. A na tym, by to stało się jasne, również jako obywatelowi mi zależy.

Przywódca opozycji i jego janczarzy wypaplali bowiem ponownie swoją najgłębszą tajemnicę - że prawo i sprawiedliwość noszą w klapie i tylko w klapie, czyli mają je w nosie.

Tak jak mieli je w nosie w 2007 roku, kiedy usiłowali zdezawuować jako agentów sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy mieli ogłosić, że przygotowana przez PiS ustawa lustracyjna jest sprzeczna z konstytucją.

Tak jak w 2008 roku mieli prawo i sprawiedliwość w nosie i nie chcieli przepraszać Agory, mimo prawomocnych wyroków sądowych, posłowie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Jacek Kurski i Zbigniew Wassermann.

Jak rok temu miał je w nosie prof. Andrzej Zybertowicz, kiedy odmawiał przeproszenia Adama Michnika za słowa, że jest "zaciekłym obrońcą agentów".

Pisał Tuwim:

"Lecz nade wszystko - słowom naszym
Zmienionym chytrze przez krętaczy
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość".

Gdyby Kaczyński przeprosił teraz Agorę, byłbym rozczarowany, że nie potwierdzają się moje podejrzenia i ulegam salonowej, kapepowskiej fobii antynarodowej i antypatriotycznej. A tak wszystko jest na swoim miejscu. Bo IV Rzeczpospolita nie jest III Rzeczpospolitą. A krętacz jest krętaczem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 101 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    152 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':