http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozjuszony Palikot wierzy w swoje sondaże

Piotr Pacewicz
2011-07-12, ostatnia aktualizacja 2011-07-12 22:00

"Kropka nad i" przypominała we wtorek Pampelunę. Janusz Palikot uciekał czasem przed rogami Moniki Olejnik, ale zwykle sam wcielał się w byka, który tratuje cały polityczny establishment.

Piotr Pacewicz
fot.
Piotr Pacewicz
Temat dnia, czyli akcję CBA, które wykryło nieprawidłowości w jego PIT, uznał za polityczną manipulację.

- Cóż za uderzająca zbieżność terminów - ironizował. - W sierpniu wychodzę z PO, we wrześniu CBA zaczyna kontrolę, a znane od tygodnia zarzuty ogłasza w pół godziny po prezentacji moich spotów.

Zarzucił premierowi Tuskowi i marszałkowi Schetynie, że używają służb do zwalczania jego ruchu. Głosem z magla wypomniał politykom PO, że piją piwo z Giertychem, który jest adwokatem skonfliktowanej z nim byłej żony.

Dlaczego nie nasyłają służb na PiS - wysunęła rogi Olejnik. Odpowiedział błyskotliwie: bo Kaczyński jest dla Tuska jak chomik hodowany w klatce. Tusk straszy, że może wyleźć z klatki i wszystkich pogryźć. Gdyby zabrakło Kaczyńskiego, Tuska nie ma! Taką diagnozę podziela wielu politologów.

Olejnik pytała, czy widząc wszędzie układy, popiera teraz Kaczyńskiego. Odpowiedział, że wprawdzie Tusk to marazm i polityczny teatr, ale Kaczyński to groźna obsesja. I że on jest przecież za delegalizacją PiS.

Olejnik aż zatkało, gdy Palikot oświadczył, że Ruch Poparcia Palikota może liczyć na 10 proc. w październikowych wyborach. I że na czele będzie kilka partii z podobnym wynikiem, a PO nie dostanie tyle głosów, ile ma w sondażach

Było jasne, że Palikot postawił w tej rozmowie na jeden przekaz, który jest hasłem jego spotów "Wygońmy ten beton z Wiejskiej".

Rozmawiamy z Januszem Palikotem tuż po programie

Piotr Pacewicz: Wcześniej kładł pan nacisk na antyklerykalizm, zwalczał homofobię, biurokrację, teraz zostało z tego tylko to, co w polityce amerykańskiej określa się jako postawę "anti-incumbents" - krzyk, że klasę rezydentów politycznych trzeba wymienić w całości.

Janusz Palikot: - Nasze badania wskazują, że 75 proc. Polaków tak właśnie to ocenia. Milcząca partia protestu jest u nas olbrzymia. Ludzie mają dosyć tej polityki i tych polityków. Dlatego to jest nasze hasło główne, ale na listach Palikota będą działacze wielu grup i środowisk, które walczą o ważne sprawy - ludzie ze "Stop homofobii", zwolennicy Wolnych Konopii, osoby zabiegające o prawa niepełnosprawnych. Nasze hasła to legalizacja marihuany, usunięcie religii ze szkół, związki partnerskie... Ale tego wszystkiego nie załatwi cała ta zgraja polityków.

Skąd pan wziął te kosmiczne wyniki sondaży? Podważył pan wiarygodność renomowanych pracowni, to przecież populistyczna manipulacja.

- Robimy dużo badań na ulicach. Ostatnio w Ciechanowie na próbie 600-800 osób. 1000 osób badaliśmy w Warszawie. W takich badaniach dostajemy zwykle 8-10 proc. Podobny był wynik ogromnego sondażu telefonicznego, który zrobiło nasze call center, choć można mu zarzucić, że przedstawiali się, że dzwonią z Ruchu Palikota

No właśnie!

- Ale jak "Homo homini" zmieniło na naszą prośbę kolejność pytań, to poparcie skoczyło nam na 4 proc. Ciekawe, że Korwin-Mikke miał jeszcze więcej. We wszystkich sondażach jest dobre 20 proc. ludzi niezdecydowanych, których głosy są zwykle rozdzielane między najsilniejsze partie. Często też niezdecydowani, dla świętego spokoju, mówią ankieterowi, że zagłosują na partię władzy. Zwłaszcza przez telefon, a bo to wiadomo kto dzwoni? Poparcie dla PO jest silnie zawyżone, a do sympatii dla Palikota ludzie boją się przyznawać.

A może pan się po prostu sam oszukuje?

- Oczywiście, że się tego obawiam, wynik wyborów to niewiadoma. Ale mamy ogromny potencjał. Tylko w tym roku miałem 260 spotkań z wyborcami, bezpośredni kontakt ze 100 tys. ludzi! Największe brawa dostaję zawsze, gdy mówię, że POPiS to teatr polityczny, który czas zamknąć. Ale jak będzie? Może Tusk ogłosi raport z katastrofy, który specjalnie opóźnia i odgrzeje spór o Smoleńsk, ogłosi dymisję Klicha, żeby się podlizać opinii publicznej i na tym zamieszaniu wygra? Tusk wie, że tym razem ludzie już nie zagłosują na niego ze strachu przed Kaczyńskim.

Czy nie popełnił pan błędu skupiając cały pomysł polityczny na swojej osobie. Taki narcyzm podważa zaufanie

- Gdyby dołączył do mnie Kalisz, o czym rozmawialiśmy poważnie pół roku temu, nie robiłbym tego. Mam wielu świetnych ludzi, ale nie są na tyle znani, by zostać drugą czy trzecią lokomotywą. Ciągnę więc sam.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 34 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':