W poniedziałek
"Gazeta" opisała szczegóły rządowego planu. W internecie rozpętała się dyskusja, czy warto legalizować nielegalnych, których może być w Polsce od 40 do nawet 400 tys.
Poprzednie dwie abolicje ogłaszane przez Polskę skończyły się porażką. Z ostatniej skorzystało zaledwie 2 tys. ludzi. Kryteria były tak wyśrubowane, że załapali się jedynie bogacze mający w Polsce
mieszkania lub firmy. Dlaczego warto legalizować imigrantów? Bo Polska i tak potrzebuje rąk do pracy z powodu kryzysu demograficznego. Bo lepsi legalni imigranci niż podziemie, którego skali nikt nie jest w stanie oszacować. Bo sporo imigrantów jest zintegrowanych z naszym krajem, znają język, pracują na czarno, a mając legalny pobyt płaciliby podatki, mogliby kupować mieszkania,
samochody, bez strachu posyłać dzieci do szkoły i korzystać z opieki lekarskiej, płacąc składki na
ZUS.
Jest oczywiście ryzyko, że korzystając z abolicji spróbują zalegalizować się w Polsce imigranci, którzy nie spełniają kryteriów albo rozmaite szemrane postaci. Ale od tego jest Urząd ds. Cudzoziemców, by ich sprawdzić. Decyzja zezwalająca na pobyt w trybie abolicji nie będzie przecież przyznawana automatycznie.
Dzięki dobrze przeprowadzonej abolicji dowiemy się, ilu naprawdę nielegalnych imigrantów jest w Polsce. A dziś rząd, Straż Graniczna i organizacje pozarządowe przerzucają się najróżniejszymi liczbami. Abolicja pomoże Polsce wypracować racjonalną politykę migracyjną na kilka lat. Na razie - m.in. z braku precyzyjnych danych o liczbie imigrantów - poruszamy się jak we mgle.