- Pani Blida była uwikłana w sprawy korupcyjne. Były jej wypowiedzi, która mówiła, że bez łapówki nie da się funkcjonować w biznesie - mówił Kurski w Radio Zet.
Słowo "uwikłany" jest zabójcze, bo używający go nie musi podawać dowodów. Blida w sensie prawnym była tak samo uwikłana w korupcję, jak byłby uwikłany w kradzież europoseł Kurski, gdyby mu świsnęli
rower. Przesłuchałaby go w charakterze świadka
policja. Tak jak Blidę przesłuchała prokuratura (swoją drogą zaczęła tę sprawę prokuratura jeszcze za rządów
SLD). Warto pamiętać, że posłance nie przedstawiono zarzutów, że główne źródło podejrzeń wobec niej to kobieta, która siedziała i bardzo chciała wyjść. Potem odwołała swoje oskarżenia.
Gdyby prokuratura i organa ścigania
PiS miały jakieś dowody korupcji Blidy to zapewne by je przez cztery lata od samobójstwa Blidy przedstawiły.
Tymczasem PiS, jego najważniejsi politycy, wzięli się za pośmiertne uwikływanie Blidy. Od razu po jej śmierci słyszeliśmy - nawet z trybuny sejmowej - sugestie, że Blida się zabiła, bo miała powody, żeby się bać organów ścigania. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć, że "osoba o takim standardzie, poziomie życia" decyduje się na samobójstwo. Tak jakby samobójstwa popełniali na świecie tylko bezdomni biedacy, jakby samobójstwa nie popełniali ludzie, którzy mają dość. Na przykład oskarżeń o uwikłanie.
Gdyby politycy PiS - w tym ówczesny premier Jarosław Kaczyński - mniej się zajmowali zrzucaniem odpowiedzialności na Blidę lub dowodzeniem własnej niewinności, a więcej wyświetlaniem okoliczności jej samobójstwa, coś można byłoby wyjaśnić.
To oni - a rządzili jeszcze kilka miesięcy po śmierci Blidy - mieli szanse wydobyć prawdę od funkcjonariuszki, która w łazience szarpała się z Blidą. To oni powinni byli wyjaśnić, dlaczego do domu Blidów przywieziono funkcjonariuszce inną kurtkę.
Kiedy jesienią zeszłego roku bandyta zabił w Łodzi pracownika biura PiS a drugiego ranił, PiS twierdził, że to wina PO i atmosfery w kraju, za którą odpowiedzialna jest PO i sam Tusk. Polityk PiS Witold Waszczykowski apelował publicznie "nie zabijajcie nas".Skoro zdaniem PiS łódzka śmierć zadana przez człowieka być może psychicznie chorego obciąża tę władzę, to jak potraktować śmierć Blidy w obecności 34 funkcjonariuszy państwa, specjalnie wyszkolonych do obrony tegoż państwa i jego obywateli? I czy
Ryszard Kalisz nie powinien krzyczeć "nie wikłajcie nas, skoro nie macie dowodów".