"Czuje się ojciec zagrożony? To może trudne, osobiste pytanie, ale po morderstwie politycznym w
Łodzi i innych sytuacjach jest jasne, że polskie życie publiczne bywa naznaczone zbrodnią".
Pytań trudnych, kłopotliwych jest więcej: "
Radio Maryja, Telewizja Trwam, Wyższa Szkoła Kultury Medialnej i Społecznej (...) to taka arka przetrwania katolickiej i polskiej tożsamości? Na przeczekanie fali nihilizmu?". Albo: "Jak ojciec dyrektor radzi sobie z tą straszną presją? Z tymi setkami szyderstw (...)?".
Dociekliwość dziennikarska zostaje nagrodzona, ojciec Rydzyk się otwiera, jakby stał przed lustrem. "A to jakaś
policja nagle mnie otacza w nocy, każą wysiąść, chcą gdzieś prowadzić... Bardzo natarczywie, agresywnie. Wysyłają pogróżki, zdarzają się prowokacje".
Tu górę bierze dziennikarska subtelność, Karnowscy nie dopytują, kto i kiedy ojca dyrektora otaczał i czy miał polskie korzenie. Nie dochodzą też, dlaczego ojciec Rydzyk, komentując to, że
KRRiT nie przyznała Telewizji Trwam miejsca na multipleksie, wspomina Hitlera, który "po dojściu do władzy rozwinął media, propagandę, zakładał nowe stacje, udostępniał wszystkim odbiorniki nastawione na jego programy. Bo wiedział, że to pozwala mu panować nad ludźmi".
Ojciec dyrektor też w końcu rozwinął media, a na pielgrzymkach Radia Maryja sprzedaje zestawy satelitarne do odbioru TV Trwam, więc mogłoby się zrobić niezręcznie. A tak rozmowa miło płynie dalej i dowiadujemy się, że w Solidarnej Polsce są „dobrzy ludzie” i że o. Rydzyk nie domaga się jej powrotu do
PiS, bo „różnić się można pięknie”. I jak wyglądają rozmowy ojca dyrektora z Jarosławem Kaczyńskim: „Mówię mu, co mi się nie podoba. On na to żartobliwie: »Ojciec nas szczypie «. Odpowiadam, że nie, że to tylko takie głaskanie”.
Jak pogłaskać, żeby nie uszczypnąć - salon masażu Karnowski & Brat zaprasza na kurs.