Prof. Rzeplińskiemu przysługuje, oczywiście, wolność wyrażania poglądów. Jest też niewątpliwie autorytetem w dziedzinie praw i wolności człowieka.
Jednak jego konstytucyjna wolność słowa jest ograniczona urzędem. Lepiej byłoby więc, by nie wypowiadał się w sprawie, która - za sprawą premiera, prezydenta czy innych uprawnionych osób i organów, może zostać poddana ocenie Trybunału Konstytucyjnego.
A skoro w tej sprawie głos zabrał - oznacza to, że jeśli ACTA trafi do Trybunału, powinien się z jej rozpatrzenia wyłączyć. Choć to nie do końca naprawi szkodę, bo swoją wypowiedzią - niezależnie od intencji - wywiera wpływ na postrzeganie bezstronności całego Trybunału w tej sprawie.
Źródło: Gazeta Wyborcza