Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Czyżby Tusk stracił swój "szósty zmysł" - wyczucie społecznych nastrojów? Może sądzi, że bez trudu odrobi straty wizerunkowe, bo do kolejnych wyborów jeszcze cztery lata.
ProtestyLudzie premiera rozkoszują się faktem, że ta sama ekipa drugi raz z rzędu wygrała wybory. Jeszcze chyba sączą szampana, rozmyślając o tym, że ostatnio w Europie pogrążonej w kryzysie taka sztuka nie udała się nikomu i że
Polska wciąż notuje przyzwoity
wzrost gospodarczy.
Tymczasem obywatele są źli i mimo mrozów wychodzą na ulice, by to zademonstrować. Z powodu chaosu w aptekach na początku roku, drogiej benzyny, braku podwyżek dla strażaków i służby więziennej, zamieszania wokół ACTA.
Brak kompetencjiRząd nie poradził sobie z ustawą lekową - chciał karać lekarzy za wystawienie recepty nieubezpieczonej osobie, choć sam nie przygotował Centralnego Wykazu Ubezpieczonych. Zbyt późno podjął negocjacje z koncernami farmaceutycznymi, bo był zajęty wyborami. Lista leków refundowanych pojawiła się dopiero tuż przed Wigilią i miała wiele braków.
Pole manewru rządu w sprawie protestów ludzi np. przeciwko wydłużaniu wieku emerytalnego jest ograniczone. Reforma jest trudna, bo krótsza
praca jest przywilejem, a nikt nie skacze z radości, gdy mu się ten przywilej odbiera. Ale przy okazji ustawy refundacyjnej rząd zafundował sobie awanturę w sprawie, która powinna być przedstawiana jako sukces! Bo negocjacje cenowe z firmami farmaceutycznymi są przejrzyste, co powinno wyeliminować korupcję. Zaoszczędzone pieniądze - nawet 0,7 mld zł - będzie można wydać na dopłaty do drogich nowoczesnych leków. Tyle tylko, że pacjenci nie mają o tym pojęcia.
Ogłaszając podwyżki dla służb mundurowych, premier, zamiast nabić rządowi trochę punktów, zirytował funkcjonariuszy. Najpierw pominął strażaków i straż graniczną. Gdy ci upomnieli się o swoje, szef MSW Jacek Cichocki stwierdził, że podwyżki dostaną, gdy policjanci podzielą się z nimi sumą 300 zł. To rozjuszyło z kolei policjantów. A na koniec rząd skapitulował i podwyżki dostali wszyscy. Po co zatem było dzielić funkcjonariuszy?
Tego "społecznego słuchu" zabrakło też rządowi przy ratyfikacji umowy międzynarodowej ACTA. Ministrowie nie przewidzieli reakcji internautów, którzy jednoznacznie ocenili, że ACTA to kaganiec dla wolności i anonimowości w sieci. Te demonstracje to jakby nowa odsłona protestu Oburzonych, wyraz frustracji młodych Polaków.
Przy okazji ośmieszył się rzecznik Paweł Graś, ogłaszając śmiertelnie poważnie, że rządowe strony padły, bo... zbyt często wchodzili na nie spragnieni wiedzy obywatele. Odpowiedź hakerów była bezlitosna - zablokowali stronę Grasia.
Słaba polityka informacyjnaRząd nie przewidział skali protestów wobec ustawy lekowej i ACTA. Nie umiał wychwycić zagrożeń, rozbroić miny, zanim wybuchła.
Tuskowi zabrakło wiedzy i konsekwencji, w których sprawach należy być twardym, a w których ustąpić natychmiast. I razem ze swoimi ministrami miota się od ściany do ściany.
Najpierw groził lekarzom, na koniec zmienił zdanie o 180 stopni i zamiast karać lekarzy, poprawił ustawę pod ich dyktando. Fatalne wrażenie zrobiły rejterady Ewy Kopacz w Sejmie, która nie chciała odpowiadać na pytania o ustawę.
Także obawy internautów podsycili sami ministrowie - każdy mówił co innego. Jedni sugerowali, że podpisanie porozumienia ACTA można opóźnić, inni - żeby w ogóle nie podpisywać. Umowę skonsultowano tylko z twórcami zainteresowanymi jej ratyfikacją.
Rząd szykuje sobie kolejny zimny prysznic. W exposé Tusk zapowiedział wydłużenie wieku emerytalnego, ale nie podjął żadnego trudu, by przekonać Polaków, po co warto to zrobić. Nie ma kampanii informacyjnej, że jak będziemy pracować tyle co teraz, to nasze emerytury będą głodowe. Większość Polaków nie chce pracować dłużej, bo myśli, że wszystko może zostać po staremu. Nie może. Trzeba ludziom powiedzieć, że wydłużamy wiek emerytalny, bo przy starzejącym się społeczeństwie nie będzie komu pracować na coraz liczniejsze rzesze emerytów.
Tymczasem "Solidarność" zebrała 700 tys. podpisów pod pomysłem referendum w tej sprawie. Na wiosnę będzie się działo...
Gdyby ekipa rządząca traciła poparcie z powodu trudnych, ale niezbędnych reform, to jeszcze miałoby to sens. Ale na razie Tusk trwoni swój kapitał polityczny dla spraw, za które nie warto i nie trzeba ginąć.