http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Konsultacje uliczne

Dariusz Ćwiklak
2012-01-28, ostatnia aktualizacja 2012-01-27 22:51

W tym tygodniu starły się dwie Polski - analogowa urzędników i cyfrowa internautów. Poszło o międzynarodowy układ ACTA pozwalający walczyć z podróbkami i piractwem w internecie. I właśnie o to piractwo zrobił się dym.

Dariusz Ćwiklak
AG
Dariusz Ćwiklak
ZOBACZ TAKŻE
Czy podrabianie torebki Louis Vuittona albo perfum Armaniego to przestępstwo? Mało kto się z tym nie zgodzi. A ściągnięcie z sieci piosenki Adele czy filmu Allena? Tu moralność z wirtualu zaczyna nam się rozjeżdżać z tą z realu. Łatwość, z jaką przez internet docieramy do pirackich plików, przesłania nam jasność myślenia o własności intelektualnej - ściągamy MP3 z Chomikuj.pl, choć tej samej płyty z księgarni byśmy przecież nie buchnęli.

Ale to tylko część prawdy o konflikcie, jaki wylał się z Facebooka na ulice. Redukowanie go do wściekłości młodzieży broniącej prawa do piractwa to uproszczenie. Owszem, część protestujących pewnie tylko tyle z zamieszania wokół ACTA zrozumiała. Ale niejasne zapisy w traktacie zaniepokoiły np. GIODO i rzecznika praw obywatelskich. Czy podmiotom broniącym własności intelektualnej ACTA zamiast skalpela nie daje czasem do ręki bomby atomowej, która razem z piractwem ograniczy wolność słowa w sieci?

Rząd wątpliwości nie rozwiał. Ministerstwo Kultury odbyło konsultacje społeczne, ale chyłkiem, w gronie 27 stowarzyszeń twórców, które mogły tylko przyklasnąć ACTA. Organizacje pozarządowe dowiedziały się, że podpis pod traktatem jest przesądzony.

Rząd nie wyciągnął wniosków z podobnej wpadki przy ustawie hazardowej. Wtedy też były protesty, w końcu doszło do spotkania z premierem i sporne przepisy dotyczące internetu zniknęły. Padły obietnice dialogu. Dziś wyszedł monolog - obu stron. Wściekli internauci blokowali strony rządu. "Wściekł się" i premier, mówiąc, że nie ulegnie szantażowi.

Lekcje z tego tygodnia są dwie: internet tak przenika się z naszym życiem, że nie sposób go traktować jako przestrzeni wyjętej spod prawa - dotyczy to zarówno ochrony praw intelektualnych, jak i wolności słowa. Lekcja druga: żyjemy w internecie 2.0, społecznościowym, w którym podstawą jest dialog.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':