http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto ściął tę brzozę

Agata Nowakowska
2012-01-24, ostatnia aktualizacja 2012-01-24 16:05

Posłowie PiS to nie mają klawego życia. Kto nie bywa na spotkaniach zespołu Antoniego Macierewicza ds. katastrofy smoleńskiej nie może liczyć na przychylność prezesa. Dlatego posłowie karnie stawili się na kilkugodzinny wykład dwóch profesorów z samej Ameryki.

Agata Nowakowska
fot. AG
Agata Nowakowska
Łatwo nie było. Sam Jarosław Kaczyński, choć siedział przy wdowie po gen. Andrzeju Błasiku, co i raz zapadał w kilkusekundowe drzemki. Zwłaszcza, że na początku słychać było sam głos, bez slajdów (czyżby Rosjanie zakłócili transmisję?).

Prof. Kazimierz Nowaczyk z Uniwersytetu w Maryland analizował różnice w położeniu kawałków samolotu na kolejnych zdjęciach (może po prostu szukano tam szczątków i dlatego lekko je przesunięto?). Szeroko omawiał sprawę "braku TAWS38".

Przekonywał, że Tu-154 nie mógł złamać brzozy pod Smoleńskiem. Może gdyby prof. Nowaczyk nie siedział za biurkiem w Stanach, tylko jak eksperci komisji ministra Jerzego Millera był na miejscu w Smoleńsku, dostrzegłby, że ścięta została nie jedna brzoza, a kilka drzew.

Dlaczego opinie prof. Nowaczyka, który po prostu ściągnął sobie jakieś materiały z internetu, miałyby mnie bardziej przekonywać niż raport Millera? Jeśli to nie samolot ściął brzozę swoim skrzydłem, to kto? Rosyjscy drwale pod osłoną mgły?

Prof. Wiesław Binienda z Uniwersytetu w Akron w Ohio za pomocą wykresów przekonywał, że kawałek skrzydła Tu-154 nie mógł odpaść po zderzeniu z brzozą. Pokazywał skomplikowane wykresy, z kątami, siłami i trajektorniami. Nie wiem tylko skąd profesor wziął dane, które "wrzucił" do swojego modelu matematycznego, np. dane dotyczące materiałów z jakich zrobiono skrzydło Tupolewa?

Oba wystąpienia były dla laików nie do zweryfikowania. Równie dobrze mówcy mogli przemówić do posłów PiS po chińsku. Chodzi jednak o sygnał, że są eksperci - i to z tytułami profesorskimi, z samej Ameryki, - którzy całkowicie podważają raport Millera.

Bo jak nie brzoza, to - wiadomo - Rosjanie. Co było do udowodnienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 189 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    179 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':