http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Awantura o zdradę zabija polityczny spór

Marek Beylin
2011-12-16, ostatnia aktualizacja 2011-12-16 12:41

Janusz Palikot podczas czwartkowej debaty w Sejmie
Janusz Palikot podczas czwartkowej debaty w Sejmie
Fot. Wojciech Olkuonik / Agencja Gazeta??????

Czwartkowa dyskusja o przyszłości Unii była przewidywalna, dogodna dla wielu i groźna

Donald Tusk podczas czwartkowej debaty w Sejmie, w tle posłowie PiS
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Donald Tusk podczas czwartkowej debaty w Sejmie, w tle posłowie PiS
Anna Fotyga podczas czwartkowej debaty w Sejmie
Fot. Wojciech Olkuonik / Agencja Gazeta??????
Anna Fotyga podczas czwartkowej debaty w Sejmie
Toczyła się zresztą także poza Sejmem, w portalach i telewizjach, i wszędzie zdominował ją oklepany, lecz nie mniej przez to nonsensowny podział na tych, którzy pragną Polskę zlikwidować, i tych, którzy chcą jej bronić.

Obrońcy Polski nieustająco zdradzanej przez rząd w Berlinie, Brukseli, Moskwie, właściwie w każdym miejscu świata, przystąpili do zawodów, kto najtrafniej zdiagnozuje tę nikczemność władzy i jej sługusów. Według mnie laur należy się wędrownemu posłowi Ludwikowi Dornowi, bo choć nie powiedział nic nowego, to przy okazji bezwiednie ujawnił absurd sytuacji własnej i swych wzmożonych towarzyszy.

Dorn stworzył podział na przeciwnych Polsce i chcących integracji z Unią "tubylców" i właściwy, zdrowy "naród". Gdyby własne myśli skojarzył z rzeczywistością, zauważyłby, że skoro olbrzymia większość Polaków wciąż popiera Polskę w UE, to on sam wraz ze swym jedynie słusznym narodem tworzą zdecydowaną mniejszość. Właśnie za tę obronę Polski, która prowadzi do faktycznej negacji istnienia narodu w Polsce, uhonorowałbym Dorna wieńcem z liści kapusty.

Jednak sprawa jest poważniejsza. Nie wierzę, by pośród tej nawały głupstw zrodziła się sensowna dyskusja, w jaki sposób i jak silnie mamy się integrować w Europie. Co oznacza, że ten fundamentalny dla Polski wybór nie obrośnie przejrzystymi, merytorycznymi, i co najważniejsze, wydyskutowanymi opiniami.

I nie chodzi tylko o to, że wybór ten pozbawiony wsparcia, jaki daje debata, słabiej zakotwiczy się w społecznej wyobraźni. A więc dla wielu może być niezrozumiały. Przede wszystkim grozi nam to, że będzie się dokonywał w niejasny sposób, bez klarownego celu.

Przekształcenie sporu politycznego w awanturę o zdradę pozwala bowiem stronom zachować dogodną mętność. PiS nie jest zmuszony, by zadeklarować, czy chce Polski w Unii, czy też poza Unią. Natomiast rząd może unikać stwierdzenia, czy chce integracji głównie ekonomicznej, czy także politycznej. A przecież to właśnie te niedopowiedzenia będą rządzić naszym losem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    45 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':