"Świat po 11 września będzie zarządzany coraz bardziej globalnie", "Wojna to nie jest najlepszy sposób na budowę demokracji", "Nie ma jednej recepty, co robić z terrorystami i szalonymi dyktatorami", "Europa ma silną gospodarkę, ale nie jest w stanie tego wykorzystać politycznie" - takie myśli padły podczas niedzielnej debaty na antenie TVN 24 o tym, jak świat zmienił się po 11 września. Wzięli w niej udział b. prezydent
Aleksander Kwaśniewski, b. premier i szef
MSZ Włodzimierz Cimoszewicz, obecny szef MSZ Radosław Sikorski oraz politolog i szef Fundacji Batorego Aleksander Smolar. Ktoś może narzekać, że nie było w tej debacie fajerwerków. Nikt się nie pobił, nie pokłócił, nie oblał sokiem przeciwnika. Była to jednak poważna rozmowa kilku osób, które naprawdę mają coś do powiedzenia w sprawach zagranicznych, podejmowały i podejmują najważniejsze decyzje w Polsce, wiedzą, co się mówi, pisze i myśli w świecie.
Kwaśniewski i Cimoszewicz opowiadali o kulisach podejmowania decyzji o udziale Polski w wojnie w Iraku. Sikorski mówił, że jako minister obrony liczył się z tym, że może podejmować decyzję o konieczności zestrzelenia samolotu pasażerskiego opanowanego przez terrorystów. A Smolar konsekwentnie krytykował premiera Tuska za powściągliwość w sprawie wojny w Libii, a zwłaszcza za zarzucanie państwom zachodnim hipokryzji w sprawie interwencji humanitarnych, co miało usprawiedliwić naszą bezczynność.
To była ciekawa rozmowa na koniec 11 września w 10. rocznicę zamachów na WTC. W tym samym czasie w Polsacie News dyskutowali może mniej utytułowani eksperci w sprawach zagranicznych, ale niemniej kompetentni. A
TVP Info puściło film o kulisach śmierci Andrzeja Leppera, który zresztą nie przyniósł nic nowego. Później TVP Info nadał program z marszałkiem województwa świętokrzyskiego wywodzącym się z PSL.
W niedzielny wieczór rolę telewizji publicznej na pewien czas przejęły TVN 24 i
Polsat News. Informacyjny kanał telewizji publicznej wybrał prowincjonalną swojskość. Pokazywał w serwisach kadry z Nowego Jorku, ale zabrakło czegoś na deser. Nie mówię, że wieczorna debata w TVN 24 była idealna, ale dawała szansę otrzeć się o sprawy globalne w ustach kompetentnych i wiarygodnych ludzi.
Telewizja publiczna - zresztą nie po raz pierwszy - obniża poziom nawet w konfrontacji ze stacjami komercyjnymi.