Minister
Bogdan Zdrojewski jeszcze do listopada był przeciwny ogłaszaniu konkursu. Gdy jednak
w grudniu spór się zaostrzył, a dwóch dyrektorów instytutu podało się do dymisji, wybrał tę właśnie formę powołania naczelnego.
Kandydaci muszą mieć co najmniej trzyletni staż na stanowiskach kierowniczych, najlepiej w instytucjach kultury. Kandydatury będą przyjmowane do połowy lutego. Rozpatrzy je dziewięcioosobowa komisja składająca się z trzech przedstawicieli resortu, po dwóch ze Związku Kompozytorów Polskich, Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków oraz Towarzystwa im. Fryderyka Chopina. To ostatnie w 2005 r. zostało wcielone przez ówczesnego ministra kultury do Instytutu Chopina i straciło - na korzyść skarbu państwa - zarząd nad Żelazową Wolą, w której urodził się Chopin. W komisji ma zasiąść pianista Piotr Paleczny, propozycję od ministra otrzymał też Andrzej Jasiński, dyrektor Konkursów Chopinowskich. Rozstrzygnięcie w marcu.
NIFC jest instytucją narodową z
budżetem 11 mln zł powołaną w 2001 r. mocą ustawy sejmowej. Ma dbać o dziedzictwo Chopina i jego rozpowszechnianie na świecie. Dorobek naukowy, artystyczny, wydawniczy i muzealniczy instytutu jest pokaźny, ale opisywany przez "Gazetę" konflikt między Kazimierzem Monkiewiczem, od stycznia ubiegłego roku p.o. dyrektora NIFC, a Stanisławem Leszczyńskim, szefem działu edukacji, nagrań i koncertów, osłabił aktywność placówki. Na przełomie roku pięciu pracowników (w tym Leszczyński), którzy byli współautorami programu Roku Chopinowskiego, podało się do dymisji. Zespołu instytutu broniło wiele autorytetów ze świata kultury, a pod petycją do ministra Zdrojewskiego podpisało się 800 osób, w tym tacy artyści jak Martha Argerich, Andreas Staier i
Tomasz Stańko.
Leszczyński zarzuca Monkiewiczowi "rażący brak kompetencji merytorycznych" i utrudnianie zastępcom wykonywania ich obowiązków. Jego adwersarz odpowiada: - W instytucie nie liczono się z pieniędzmi i naginano prawo.
Monkiewicz powołuje się na wyniki audytu ministerstwa, który trwał w instytucie od lipca 2010 r. i wykazał wiele nieprawidłowości względem przepisów ustawy o zamówieniach publicznych, zwłaszcza w inwestycjach budowlanych (Muzeum Chopina, Żelazowa Wola, Centrum Chopinowskie). Sprawą ma się zająć komisja ds. dyscypliny finansów publicznych. W wystąpieniu pokontrolnym jako okoliczność łagodzącą podano "presję czasu" związaną z Rokiem Chopinowskim oraz "wykonanie zadania", jakim było oddanie na czas reprezentacyjnych obiektów. - Błędy i uchybienia przepisom się zdarzały przy nieregularności napływania środków finansowych - przyznaje Leszczyński.
Audyt ujawnił też "zły stan wewnętrznej organizacji instytutu". Tym właśnie miał się zająć Monkiewicz - do maja 2010 r. prezes zarządu firmy Panasonic
Polska, do NIFC polecony przez ówczesnego wiceministra kultury Jacka Wekslera.
Z kolei Stanisław Leszczyński w znacznej części środowiska muzycznego ma reputację człowieka konfliktowego i bezwzględnie przeprowadzającego swoją autorską wizję artystyczną. Jak podczas organizowanego przez NIFC XVI Konkursu Chopinowskiego (2010 r.), gdy za jego wiedzą z niejasnych przyczyn zmieniono regulamin. Jednak na korzyść byłego dyrektora przemawia jego dorobek jako szefa artystycznego międzynarodowego festiwalu Chopin i Jego Europa, redaktora naczelnego czterech serii fonograficznych z utworami Chopina (w sumie 50 płyt) oraz autora strategii programowej instytutu na lata 2012-20. - Utrata takiego eksperta w sprawach chopinowskich to marnotrawstwo - uważa prof. Mieczysław Tomaszewski, wybitny biograf Chopina.
Nie wiadomo, co będzie z programem tegorocznego festiwalu Chopin i Jego Europa, którego budżet wynosi 4,8 mln zł (1 mln zł dały władze Warszawy). Leszczyński twierdzi, że nie chce już być dyrektorem artystycznym ani startować w konkursie. - Wciąż nie ma podpisanych kontraktów. Do ostatniej chwili trzymałem się planu maksimum. Na pewno odbędą się koncerty Awdiejewej z Brüggenem i Biondiego z Ursuleasą. Z powodu ograniczenia
budżetu nie dojdzie zapewne do skutku wykonanie przez Europa Galante i Biondiego "Pasji Mateuszowej" Bacha - mówi.
- Nad festiwalem pracuje cały zespół. Nie rozumiem tego całego zgiełku związanego z odejściem kilku osób - komentuje Monkiewicz, który zamierza wziąć udział w konkursie ogłoszonym przez MKiDN.