http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Eurosonic zakończone. Wiemy, co będzie na muzycznych festiwalach?

Przemysław Gulda, Groningen
2012-01-16, ostatnia aktualizacja 2012-01-17 11:51

James Blake na Open'erze 2011
James Blake na Open'erze 2011
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Zakończone wczoraj spotkanie europejskiej branży muzycznej Eurosonic pozwala przewidzieć, co przyniosą najbliższe miesiące na najważniejszych festiwalach. Będzie bezpieczniej, wygodniej, a nasi muzycy mają szansę na lepszą promocję.

Coldplay na Open'erze 2011
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
Coldplay na Open'erze 2011
Od środy do niedzielnego ranka w niedużym holenderskim mieście trwała impreza Eurosonic. To kilka przedsięwzięć odbywających się jednocześnie: konferencja przedstawicieli branży muzycznej, prezentacja najciekawszych młodych zespołów z całego kontynentu, zjazdy kilku organizacji zrzeszających organizatorów festiwali czy nadawców radiowych, a wreszcie - gale kilku europejskich nagród muzycznych.

Najważniejsza w programie festiwalu jest konferencja poświęcona najbardziej doniosłym i palącym kwestiom związanym z rynkiem muzycznym i festiwalowym. To właśnie w jej trakcie rodzą się strategie i pomysły realizowane w ciągu kolejnych miesięcy. Przysłuchując się poszczególnym panelom, można więc prognozować, jak będzie wyglądał rok 2012 w muzyce. 

Dwie najważniejsze kwestie, którymi zajmowali się uczestnicy, to bezpieczeństwo i wykorzystanie najnowszych mediów. Pierwsza stała się szczególnie istotna po kilku wypadkach, w których uczestnicy imprez masowych tracili życie bądź zdrowie. Organizatorzy festiwali rozważali więc zarówno rozwiązania technologiczne (np. dodatkowe wzmocnienia konstrukcji największych scen), jak i polepszenie przepływu informacji dotyczących pogody, np. za pomocą komunikatów wysyłanych uczestnikom festiwali na komórki. 

Specjalne komórkowe aplikacje festiwalowe były jednym z najważniejszych tematów paneli dyskusyjnych poświęconych nowym technologiom. Zmieniają one całkowicie filozofię kontaktu organizatorów z uczestnikami: teraz to ci pierwsi mają aktywnie dostarczać widzom najświeższych wiadomości przed festiwalem i w jego trakcie, a nie jak do tej pory ograniczać się do umieszczenia zestawu informacji na swojej stronie internetowej.

Ze środkowoeuropejskiej perspektywy jednym z najważniejszych wydarzeń festiwalu było ukonstytuowanie się projektu CEETEP (Central Eastern European Talent Exchange Program), regionalnej odnogi istniejącego od dekady programu promocji muzyki europejskiej ETEP. Ma służyć głównie popularyzacji muzyki z naszej części kontynentu. Przedstawiciele m.in. polskiego festiwalu Open'er, węgierskiego Sziget czy serbskiego Exit zadeklarowali, że będą zapraszać na swoje imprezy wykonawców z innych krajów regionu, a innym rekomendować najciekawszych przedstawicieli rodzimej sceny muzycznej. Pierwsze efekty powinny być widoczne jeszcze w tym roku.

Na festiwalu rozdano dwie najważniejsze europejskie nagrody muzyczne. Podczas gali wręczenia Europe Festival Awards pojawił się polski akcent - laur dla najlepszej imprezy średniej wielkości zdobył katowicki Off Festiwal. Innym ważnym sygnałem, że Europa Środkowa coraz bardziej liczy się na festiwalowej mapie, było zwycięstwo budapeszteńskiego Sziget w kategorii największych imprez. Resztą nagród podzielili się organizatorzy z Belgii i Niemiec oraz muzycy z Wielkiej Brytanii (zespół Coldplay został uznany za najlepszego headlinera, a James Blake - za najciekawszego festiwalowego debiutanta). 



Tego samego wieczoru wręczone zostały także nagrody EBBA (European Border Breakers Awards) przyznawane artystom, którzy "przekraczają granice". W tym roku w dziesiątce nagrodzonych wykonawców znaleźli się artyści z: Austrii (Electro Guzzi), Danii (Agnes Obel), Francji (Ben L'Oncle Soul), Niemiec (Boy), Irlandii (James Vincent McMorrow), Holandii (Afrojack), Rumunii (Alexandra Stan), Szwecji (Swedish House Mafia), Wielkiej Brytanii (Anna Calvi) i Belgii (Selah Sue - otrzymała również nagrodę publiczności).



Z punktu widzenia zwykłych widzów najciekawszym elementem festiwalu są oczywiście koncerty. Gdyby w Groningen szukać jakichś trendów, wskazać można co najmniej trzy. Pierwszy to popularność muzyki nawiązującej do estetyki folkowej. Drugi - kolejna fala nostalgii za latami 80., tym razem w postaci powrotu do melancholijnych brzmień charakterystycznych dla zespołów z wytwórni 4AD - tak grają dziś m.in. dowodzone przez charyzmatyczne wokalistki angielskie formacje Still Corners, 2:54 czy Daughter. Trzeci trend to coraz wyraźniej widoczna obecność zespołów prezentujących bardzo ostrą muzykę, które do tej pory działały raczej na obrzeżach sceny. Za ubiegłorocznym sukcesem norweskich metalowców z grupy Kvelertak idą kolejni, np. Finowie z zespołu Murmansk, Belgowie z formacji Steak Number Eight czy - przede wszystkim - robiący ogromną furorę po obu stronach Atlantyku, pełni pasji i desperacji duńscy hardcore'owcy z kwartetu Iceage. Festiwal Eurosonic pokazał, że na tych wykonawców zdecydowanie warto zwrócić w tym roku uwagę.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':