W Sound Of 2012 - corocznym plebiscycie BBC - brytyjscy spece od show-biznesu na pewniaka do tytułu nowej gwiazdy wytypowali soulowego wokalistę Michaela Kiwanukę
Takie prognozy to na ogół niewiele więcej niż zabawa. Lista przygotowywana przez BBC jest jednak inna. Stacja dba o to, aby jej plebiscyt stanowił rzetelną prognozę tego, co może czekać nas w nowym roku w szeroko rozumianym popie. Do głosowania zaprasza ponad 180 osób, którym nowe trendy są dobrze znane: dziennikarzy, prezenterów radiowych, producentów muzycznych, łowców talentów z firm płytowych i popularnych blogerów. Każdy z nich wskazuje swoich faworytów. Bez ograniczeń stylistycznych czy regionalnych - mogą wskazać zespół czy solistę z dowolnego kraju, który gra każdy rodzaj muzyki rozrywkowej: od niszowej awangardy po najbardziej banalny pop. Z kilkoma zastrzeżeniami. Żadna z piosenek typowanego artysty nie ma prawa pojawić się na listach przebojów utworów w Wielkiej Brytanii do połowy listopada poprzedniego roku. Kandydat nie może też być postacią wylansowaną przez jakieś inne medium, np. aktorem lub telewizyjnym celebrytą, któremu zamarzyła się muzyczna kariera, bohaterem show w rodzaju "Mam talent" czy "X Factor". Może za to nagrywać i występować od kilku lat. Ideą BBC nie jest wyszukiwanie nieznanych twarzy, lecz wykonawców, którzy są gotowi do odniesienia międzynarodowego sukcesu.
Czy BBC nie kreuje w ten sposób samospełniających się przepowiedni? Zaproszeni przez stację specjaliści znają rynek na tyle dobrze, że głosują na pewniaków, którzy najczęściej mają już podpisane kontrakty, wobec czego lada moment ruszą promujące ich kampanie. Trudno jednak nie przyznać, że zestawienie BBC się sprawdza. Od 2003 r. w Sound Of zwyciężali m.in. raper 50 Cent, grupa Keane czy Adele. Dziś to uznane firmy. Na dalszych miejscach lądowali: Interpol, Franz Ferdinand, Bloc Party, Plan B, Klaxons, Duffy czy Florence And The Machine. Z tym że w 2009 r. Lady Gaga nie załapała się nawet do finałowej piątki. Nie zawsze trafny okazywał się również wybór zwycięzcy. Takie wokalistki jak Little Boots czy Ellie Gouldung były na szczycie Sound Of, a ich dotychczasowe kariery rozczarowują.
Zawsze jednak w wynikach plebiscytu można dopatrzyć się zapowiedzi ciekawych trendów. W kilku początkowych edycjach dawała się zauważyć dominacja zespołów gitarowych. I rzeczywiście połowa minionej dekady należała do niezależnego rocka. Później Sound Of zaczął wyraźnie premiować artystów bardziej popowych lub związanych z różnymi nurtami czarnej muzyki.
Natomiast triumf Kiwanuki to symbol aż kilku tendencji. 24-letni wokalista z Londynu przerwał kobiecą supremację (bo poprzednie cztery edycje wygrały kobiety), a że tuż za nim uplasował się Amerykanin Frank Ocean, to 2012 r. może okazać się pierwszym od dawna rokiem męskich głosów. I to głosów czarnej muzyki - Kiwanuka wierny jest soulowej tradycji, a Ocean miesza r'n'b z alternatywą. Tradycjonalizm Kiwanuki (pisząc o nim, dziennikarze przywołują nazwiska legend soulu Otisa Reddinga czy Billa Withersa), potwierdza jeszcze jeden trend - będziemy jeszcze chętniej oglądać się za siebie. Dowodzi tego obecność na liście BBC takich artystów jak przyrównywana do Dusty Springfield Ren Harvieu czy zafascynowany Johnnym Cashem i Nickiem Cave'em Jamie N Commons.
W zestawieniu Sound Of 2012 uderza jeszcze coś - prawie kompletny brak reprezentantów muzyki gitarowej. Jej honoru w szerokim, składającym się z 15 pozycji zestawieniu bronią właściwie tylko Brytyjczycy z Dry The River. Za to sporo na liście reprezentantów czarnych brzmień (wśród nich warto zapamiętać Azealię Banks) czy nowoczesnej elektroniki (dubstepowy producent Skrillex) oraz artystów, którzy balansują na pograniczu popu i alternatywy (kapitalni nowojorczycy z Friends).
Intuicję specjalistów zaproszonych przez BBC potwierdzają inne brytyjskie plebiscyty. Dziennik "Daily Telegraph" na gwiazdę 2012 r. także lansuje Kiwanukę. Azealia Banks i Friends znaleźli się w typach "Independent", na tę pierwszą stawia też "Guardian".
Ale najbardziej gorącym nazwiskiem roku zdaniem tych dzienników ma być Lana Del Rey. Tej wokalistki z Nowego Jorku śpiewającej stylowe, podbarwione modną estetyką retro i alternatywnymi brzmieniami piosenki pop nie zabrakłoby też na liście BBC. Przeszkodziły względy regulaminowe - w październiku wydała singel "Video Games", który na Wyspach doszedł do 9. miejsca listy przebojów.