http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Mozaika", Max Cegielski. Rechowiczowie to kolor

Dorota Jarecka
2011-12-20, ostatnia aktualizacja 2011-12-19 16:43

Max Cegielski nie napisał książki o artystach z PRL-u. Jej tytuł to zwyczajna zasłona dymna albo - jeśli pozostać w jej klimacie - zasłona z warszawskiego baru Frykas w Supersamie

Gabriel Rechowicz, projekt kompozycji malarskiej w pawilonie Polskiej Wystawy Gospodarczej w Pekinie, 1960
Kordegarda
Gabriel Rechowicz, projekt kompozycji malarskiej w pawilonie Polskiej Wystawy...
Gabriel Rechowicz, projekt kompozycji malarskiej dla kina w Łomży, 1977
Kordegarda
Gabriel Rechowicz, projekt kompozycji malarskiej dla kina w Łomży, 1977
Gabriel Rechowicz, fragment muralu w Domu Wypoczynkowym
Kordegarda
Gabriel Rechowicz, fragment muralu w Domu Wypoczynkowym "Rzemieślnik" w...
"Mozaika. Śladami Rechowiczów"
Max Cegielski
W.A.B., Warszawa


Bo tak naprawdę Cegielski napisał książkę o Maksie Cegielskim, który idąc śladami Rechowiczów, próbuje pojąć własne dzieje. Zaczynają się w 1975 r., obejmują raczkowanie w socjalistycznym bloku na osiedlu Stegny, opuszczenie rodziny przez ojca, który z kolei był kiedyś hipisem i w proteście przeciw własnemu ojcu nosił żółte spodnie i długie włosy. A następnie młodość autora, w tym kilkuletni etap ćpania, wyjście z nałogu, podróże do Indii oraz dotarcie do tajemniczego domu przy ul. Lekarskiej w Warszawie, w którym mieszkają Gabriel i Hanna Rechowiczowie.

Dom jest jak magnes, wizyty w nim - jak powrót do nałogu. Ci artyści przez PRL przeszli z fantazją. Pomiędzy przyjęciami i wyjazdami na wakacje projektowali mozaiki, freski i dekoracyjne tkaniny do hoteli, uzdrowisk, kawiarni, sklepów i obiektów sportowych, m.in. robili wystrój kawiarni warszawskiego Supersamu. Nie byli w partii, otrzymywali zlecenia z Pracowni Sztuk Plastycznych, przedsiębiorstwa prowadzonego przez Henryka Urbanowicza, wysoko postawionego przedstawiciela aparatu, postać dwuznaczną - znienawidzoną i jednocześnie cenioną przez artystów. Dzięki niemu powstała w 1966 r. galeria Foksal, przyczółek artystycznej awangardy.

Jak większość ludzi w tym okresie Rechowiczowie umieli jakoś lawirować. Nie obchodziła ich polityka. Do czasu.

Czar prysł po 1989 r., kiedy kapitalizm wykosił ich jako partnerów współczesnej architektury. Z fasad i ścian zaczęły znikać ich surrealistyczne kompozycje przedstawiające leśne lub podwodne światy.

Autora książki nęci dom Rechowiczów, pełen tajemniczych zakątków i sprzętów. Dom ma w sobie i inne tajemnice. Andrzej Wajda odtworzył jego klimat na planie "Wszystko na sprzedaż", a w jego zakamarkach matka Hanny Rechowicz Jadwiga Piotrowska przechowywała w czasie wojny dzieci ratowane z getta przez nią i Irenę Sendlerową.

Jest także drugi plan tego zauroczenia, prywatny. Max Cegielski odkrywa w jego wnętrzu własną prehistorię. Dawno temu jego tata, znany historyk, zalecał się do córki Rechowiczów. W tym samym domu, w momencie gdy trafia do niego autor, leży złożony chorobą 90-letni już Gabriel Rechowicz (zmarł rok temu). Max dotyka jego ręki i przypomina sobie dotyk rączki własnego dziecka, co uruchamia cały łańcuch skojarzeń w którym pojawiają się: "łono", "kosmogonia", "przeczucie końca". Opamiętuje się pod koniec rozdziału, cytując komentarz Hanny Rechowicz: "pretensjonalne kabotyństwo". Rzeczywiście tym, co w tej miejscami grafomańskiej książce rozbraja, jest nieustannie nawarstwiający się, swobodnie wpleciony autokomentarz.

To książka o Maksie Cegielskim. Jednak nie tylko. Ma i szerszy temat - upadek socjalistycznej utopii. Co ciekawe, symetryczny do upadku marzenia o sprawiedliwym systemie pokomunistycznym, które dewaluuje się właśnie na naszych oczach. W życiu dzisiejszych 20-latków nie ma miejsca na sztukę. Suną na przystanek w czarnych kurtkach ze sklepu C&A, by uczyć się pilnie, a potem zawsze już tylko dorabiać. Odwiedzając dom Rechowiczów, Cegielski szuka powodów tej degradacji. Jak to jest, że nawet w PRL-u ludzi było stać na fantazję, a dzisiaj jest jej tak mało?

Ciekawe, że jest zresztą dziś w Polsce cała grupa fanów sztuki Rechowiczów. Wiosną badacz architektury Paweł Giergoń przygotował poświęconą im wystawę w Zachęcie, teraz w galerii Kolonie w Warszawie można zobaczyć obrazy Gabriela Rechowicza. A właściciel galerii Jakub Banasiak w swoim wydawnictwie 40 000 Malarzy składa właśnie do druku książkę Klary Czerniewskiej o ich twórczości. To już benefis. Myślę, że jego tajemnica polega na szukaniu alternatywy. Trzeciej drogi. Także w historii sztuki, która do tej pory dzieliła: to czarne, to białe, to poplecznicy systemu, to opozycja. A Rechowiczowie w takiej skali się nie mieszczą, Rechowiczowie to kolor.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':