http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Killshot"

Jacek Szczerba
2010-03-05, ostatnia aktualizacja 2010-03-02 18:10

reż. John Madden, USA, 2008, dystr. ITI

Stylowa sensacja wg powieści Elmore'a Leonarda ("Co z oczu, to z serca"). Płatny morderca Indianin Blackbird (powściągający emocje Mickey Rourke) podpadł mafii, gdyż zbyt gorliwie wykonał pewne zlecenie. Dlatego, będąc w odstawce, zadaje się z wariatuńciem Richiem (Joseph Gordon-Levitt) i jego dziewczyną Donną (Rosario Dawson) zakochaną we wszystkim, co jest związane z Presleyem.

Blackbird ma jedną obsesję - nie chce, by ktoś widział jego twarz, gdy wykonuje zamówioną robotę. Zobaczysz go, znaczy musisz zginąć. A tak się składa, że kiedy idzie z Richiem wyciągnąć forsę od pewnego handlarza nieruchomościami, widzą go dwie osoby - sprzedająca mieszkania Carmen Colson (Diane Lane) i jej mąż spawacz imieniem Wayne (Thomas Jane). Ich los wydaje się więc przesądzony.

John Madden ("Zakochany Szekspir") zachowuje tu aurę prozy Leonarda. Jesteśmy w posępnych północnych stanach zaśnieżonej Ameryki (Colsonowie zostają objęci programem ochrony świadków, a więc ukryci daleko od domu), wśród postaci, którym raczej się w życiu nie wiedzie (Colsonowie właśnie się rozwodzą, on wyprowadził się od niej). I będzie tylko gorzej.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów