http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Lili Marleen"

Jacek Szczerba
2010-03-05, ostatnia aktualizacja 2010-03-02 18:08

reż. Rainer Werner Fassbinder, RFN, 1980, dystr. Epelpol

W 1938 r. w Zurychu piosenkarka Willie Bunterberg (Hanna Schygulla) kocha się w muzyku Robercie Mendelssonie (Giancarlo Giannini). Robert pracuje dla organizacji, która pomaga Żydom wydostać się z faszystowskich Niemiec. Pojechawszy z Robertem na jedną z jego niebezpiecznych wypraw, Willie nie będzie już mogła opuścić rodzinnych Niemiec. Tam spodoba się wysoko postawionemu oficerowi. Ten pomoże jej nagrać płytę z piosenką "Lili Marleen", która, nadana po wybuchu wojny przez jedną z frontowych rozgłośni, stanie się megaszlagierem. Willie, nazywana teraz tak jak jej przebój, robi karierę. Robert znów, tym razem na fałszywych papierach, przedostaje się do Niemiec.

Ten film to rzadka w Polsce okazja, by zapoznać się z twórczością Rainera Wernera Fassbindera (1945-82) - niemieckiego lewaka, homoseksualisty i abnegata, o którym Volker Schlöndorff pisze w swych wspomnieniach, że nigdy nie usuwał błędów z własnych filmów - po prostu unikał ich w następnych. Tu Fassbinder upodobał sobie jazdy kamery po okręgu i następującą zbitkę montażową: Willie śpiewa piosenkę o Lili - widzimy, jak żołnierze słuchają jej w okopach, z karabinami znacząco postawionymi na sztorc - Willie wciąż śpiewa piosenkę - żołnierze giną, nucąc ją w walce. Fassbinder pojawia się na ekranie w drobnej rólce szefa organizacji antyfaszystowskiej.

Poza wszystkim w tym filmie wiele razy słyszymy "Lili Marleen". A to, nie da się ukryć, ładna piosenka.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos