Napisała o tym "Rzeczpospolita". Zdaniem gazety te ustalenia podważają tezę, że obecność dowódcy Sił Powietrznych w kabinie pilotów pośrednio wywierała na nich presję.
Oficjalnie wynik ekspertyzy ma być ogłoszony na konferencji prasowej prokuratury wojskowej w poniedziałek.
Twierdzenia komisji Millera oraz MAK były oparte na zeznaniach osób, które odsłuchiwały taśmy z rejestratorów lotu i przypisały głos majora Grzywny generałowi Błasikowi. Dowodem na obecność gen. Błasika w kokpicie miał być też fakt, że zwłoki generała odnaleziono obok zwłok nawigatora Artura Ziętka.
Jednak wielomiesięczna analiza za pomocą specjalistycznego sprzętu, komputerowe porównywanie próbek głosów wykluczyły przypisanie jakichkolwiek słów wypowiadanych w kabinie podczas lądowania gen. Błasikowi.
Ustalenia krakowskich biegłych nie muszą jednak dowodzić, że gen. Błasika nie było w kabinie pilotów. - To, że nie ma głosu, to nie znaczy, że nie był w kabinie - powiedział w RMF FM płk Edmund Klich, były akredytowany przy MAK.
Źródło: Gazeta Wyborcza