http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Porażka Tuska, gorzkie prawdy, pseudopsychologiczny bełkot

kid
2011-01-13, ostatnia aktualizacja 2011-01-13 09:28

Komentarze w prasie polskiej po raporcie MAK

Miejsce katastrofy pod Smoleńskiem
Fot. Mikhail Metzel ASSOCIATED PRESS
Miejsce katastrofy pod Smoleńskiem
RAPORT_MAK_NOWY
RAPORT_MAK_NOWY
''Rzeczpospolita'' - ''Porażka strategii Donalda Tuska''

Redaktor naczelny Paweł Lisicki: pisze : "(...) Przedstawiony przez Tatianę Anodinę dokument brzmiał bardziej jak akt oskarżenia polskich pilotów niż rzetelny raport. (...) Szkoda, że Rosjanie nie potrafili zdobyć się na bezstronność. Że słusznie wskazując na błędy polskiej strony - podjęcie decyzji o lądowaniu podczas gęstej mgły bez zgody wieży - nie dostrzegli własnych zaniedbań. Tym samym podważyli zaufanie do swych intencji i rzetelności. (...) Treść raportu, sposób jego prezentacji, sposób, w jaki potraktowano polskie uwagi, jest, obawiam się, dowodem porażki strategii Donalda Tuska. (...) Stając się gwarantem i twarzą polsko-rosyjskiego porozumienia, Tusk sam odebrał sobie realne możliwości presji na Moskwę. (...) Od 10 kwietnia wielokrotnie słyszałem z ust najważniejszych polskich polityków, że Polska jest silnym, dobrze zarządzanym państwem, z którego jego obywatele powinni być dumni. (...) Wszystko, co wiadomo zarówno o tragicznym locie z 10 kwietnia, jak i o późniejszym śledztwie, zadaje tym twierdzeniom kłam.(...) Dlaczego choćby nie nastąpiła dymisja ministra obrony narodowej, za którego rządów wskutek katastrofy CASY i Tu-154M zginęło więcej najwyższych dowódców wojska niż w niejednej wojnie? (...) W zderzeniu z rządową propagandą sukcesu raport MAK zabrzmiał jak ponure memento."

''Polska. The Times'' - ''Gorzkie prawdy o katastrofie, której mogło nie być''

Witold Głowacki komentuje:

"Tatiana Anodina, szefowa rosyjskiego MAK, zaczęła swoje wczorajsze wystąpienie od zapewnienia, że działa w imię jawności i prawdy o smoleńskiej katastrofie. Nawet jeśli prawda ta miałaby być naprawdę gorzka i bolesna (...) Okazało się, że Rosjanie zrobili sporo, by pominąć wątki dotyczące ewentualnej winy leżącej po ich stronie. (...) Raport MAK odrzuca wątpliwości, niekoniecznie udowadniając przy tym ich bezzasadność. Ta część gorzkiej prawdy płynącej z raportu, której nie uwzględniła Anodina, dotyczy więc rosyjskiej dezynwoltury czy niestaranności w prezentacji przez MAK przyczyn katastrofy. Tak wyraźnej, że sprawiającej wrażenie świadomego działania, które ma na celu po prostu całkowite wybielenie strony rosyjskiej z ewentualnej współwiny co do katastrofy. (...) Gdy wyliczamy fakty, które w kolejnych interpretacjach układają się w łańcuch przyczynowo-skutkowy katastrofy, nie zapominajmy jednocześnie, że w ciągu tego tragicznego lotu było naprawdę wiele okazji do uniknięcia tego tragicznego finału."

''Nasz Dziennik'' - ''Moskwa wdeptała polskich pilotów w błoto''

Katarzyna Orłowska-Popławska pisze:

"Generał Tatiana Anodina pokazała wczoraj w Moskwie Donaldowi Tuskowi, jak Rosjanie rozumieją przyjaźń polsko-rosyjską. Z szyderczym uśmiechem, przyodziana w karnawałowy żakiet, wbiła w smoleńskie błoto polskich pilotów. (...) Zamiast merytorycznego przekazu na temat technicznych przyczyn tragedii usłyszeliśmy więc pseudopsychologiczny bełkot o NATO-wskim generale furiacie, który pod wpływem alkoholu wtargnął do kokpitu i zmusił załogę rządowego Tu-154M do lądowania poniżej meteorologicznych minimów. W narracji MAK znajdziemy również "techniczne" ustalenie pod tytułem "rola najważniejszego pasażera na ścieżce podejścia". Chodzi o prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w przypadku którego Rosjanom nie udało się jednak wykazać obecności alkoholu we krwi (...).

Przyłożenie obuchem (...) było tak silne, że premier Donald Tusk przerwał urlop w Dolomitach. Chyba zdał sobie sprawę, że z uścisku rosyjskiego pytona na dywanie w smoleńskim namiocie wyszedł z przetrąconym kręgosłupem i że trudno będzie mu teraz wytłumaczyć, dlaczego pozwolił, by Moskwa przez blisko rok pastwiła się nad trupami polskich pilotów. (...) Do dziś w rosyjskich archiwach znajdują się dokumenty potwierdzające, że w potylice polskich oficerów w Katyniu w 1940 roku strzelał Wehrmacht. Ale komisja Burdenki, która formalnie implementowała do międzynarodowego obiegu informacji kłamstwo katyńskie, blednie w zestawieniu z show, jaki urządziła wczoraj w Moskwie generał Anodina."

''Gazeta Wyborcza'' - ''Banalność przyczyn''

Ustalenia MAK komentuje wicenaczelny "Gazety" Jarosław Kurski:

"Co złożyło się na tragedię uznaną przez Sejm za największą od II wojny światowej katastrofę narodową? Można to nazwać krótko: "banalność przyczyn". Brak wyobraźni, nieodpowiedzialność, determinacja, by lądować za każdą cenę. Niestety, przyczyny w ogromnej mierze leżą po polskiej stronie. Dlaczego Rosjanie - choć nas zniechęcali do lądowania - nie zamknęli lotniska? Powinni byli. Zapewne bali się dyplomatycznego skandalu. Słusznie polski rząd oprotestował tę część raportu. Może zamknięcie lotniska ocaliłoby Tu-154 nr 101? Kto to dziś wie? Ale też nie sposób zrzucać całej winy na kogoś, że nie powstrzymał nas samych przed naszym własnym szaleństwem. To nie rosyjscy kontrolerzy trzymali stery polskiego samolotu."

Zobacz też jak raport MAK opisały rosyjskie gazety

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 23 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':