Muzyczny rajd po Islandii kończymy artystką, która sprowokowała całą naszą wyprawę.
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Robert Sankowski
Od dobrych kilkunastu lat Björk przyzwyczaja do tego, że jest artystką mocno elitarną, która przy okazji każdej kolejnej płyty rzuca wyzwanie swoim słuchaczom i ich oczekiwaniom. Na zakończenie naszego spotkania z muzyką islandzką proponujemy jednak zupełnie inną Björk. Odważnie eksperymentującą, przekraczającą gatunkowe podziały, ale mimo wszystko pozostającą artystką pop. Taką była na płycie "Debut" z 1993 roku. Nie przypadkiem kilka singli z tamtego albumu to wciąż jej największe hity. O jej najnowszym, multimedialnym wydawnictwie "Biophilia" już teraz mówi się że to projekt przełomowy, wyznaczający nowy kierunek w muzyce popularnej. Jednak czy pod względem czysto muzycznym Björk nie okazałaby się dziś dużo bardziej wywrotowa i nieprzewidywalna, gdyby zamiast kolejnej porcji awangardowych brzmień znów nagrała porcję przebojów na miarę "Big Time Sunsuality"?