http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ólafur Arnalds, "Ljósio"

Robert Sankowski
2011-10-07, ostatnia aktualizacja 2011-10-07 10:15

W przeglądzie islandzkich artystów dziś Ólafur Arnalds, którego polska publiczność może kojarzyć choćby z niezwykłego koncertu, jaki dwa lata temu dał na OFF Festival

Nareszcie ktoś spoza Reykjaviku - chciałoby się zawołać. Faktycznie - znalezienie artysty, który nie ma korzeni w stolicy tego kraju nie zawsze jest proste. Trudno żeby było inaczej, skoro w zamieszkałej przez populację liczącą nieco ponad 300 tysięcy ludzi aż 3/5 z nich żyje właśnie w Reykjaviku i jego okolicy. Arnalds tymczasem urodził się w Mosfellsbar. Co powinno trochę ostudzić nasz entuzjazm, bo z tego niewielkiego miasteczka do stolicy kraju jest ledwie 12 kilometrów.

Arnalds to kapitalny przykład na wszechstronność zainteresowań islandzkich artystów. Wyspiarska scena przypomina trochę gejzer - ciągle się tam coś ze sobą miesza, buzuje i kotłuje. Podziały stylistyczne nie mają sensu, a większość muzyków prędzej czy później zagra ze sobą w jakimś nowym projekcie. Ólafur zaczynał od kapel hardcore'owych. Co nie przeszkodziło mu równolegle zagrać na banjo na płycie swojego przyjaciela ?órira Georga Jónssona. Jako artysta solowy Arnalds łączy pop, muzykę klasyczną, ambient i współczesną elektronikę. Z niezwykłym efektem, o czym przekonali się wszyscy, którzy dwa lata temu zajrzeli na jego występ w mysłowickim Kościele Ewangelickim. Sakralne wnętrze plus niezwykle eteryczna muzyka Islandczyka - to był jeden z piękniejszych momentów tamtej edycji festiwalu. Dziś słuchamy kompozycji z wydanego w tym samym 2009 roku minialbumu "Found Songs".



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce

Asad zabija Homs

Jeśli nie zginiemy od bomb, to niedługo umrzemy z głodu. Niech choćby sam diabeł uratuje nas przed Asadem! - błagają mieszkańcy syryjskiego miasta, w którym zginęły już 3 tys. osób