http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sankowski poleca: Sigur Rós, "Svefn-G-Englar"

Robert Sankowski
2011-10-05, ostatnia aktualizacja 2011-10-04 09:47

Kto poza Björk sławi na świecie siłę islandzkiej sceny muzycznej? W naszej wyliczance pora na niesamowity zespół Sigur Rós

Robert Sankowski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Robert Sankowski
Grupa kierowana przez Jónsiego Birgirssona w drugiej połowie lat 90. zdobyła na całym świecie armię fanów za sprawą nieziemskiego klimatu swoich kompozycji, budowanych głównie z brzmień gitary, na której lider formacji gra smyczkiem, oraz eterycznych, bardzo poetyckich linii wokalnych, które Jónsi często wyśpiewuje we własnym, wymyślonym przez siebie języku vonlenska. Jak on brzmi najlepiej można przekonać się na wydanej w 2002 roku albumie o dość zagadkowym tytule "()", na którym wszystkie utwory mają teksty właśnie w vonlenska.

My sięgamy jednak po nagranie "Svefn-G-Englar" z tekstem islandzkim, pochodzące z najsłynniejszego albumu formacji "Ágatis byrjun" z 1999 roku. To ponad 9 minut bardzo nieśpiesznie rozwijającej się muzyki. Warto jednak znaleźć chwilę czasu, aby posłuchać tej kompozycji. I dla muzyki (którą mniej osłuchani ze sceną islandzką mogą kojarzyć choćby z soundtracku do filmu "Vanilla Sky"), jak i dla niesamowitego teledysku



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 4
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Sposób na to, żebyśmy chcieli pracować dłużej?

Każdy pracujący Szwed dostaje co roku ''pomarańczową kopertę''. Tak ma być też w Polsce